{"id":2790,"date":"2022-07-15T14:05:59","date_gmt":"2022-07-15T12:05:59","guid":{"rendered":"http:\/\/www.ulucz.org\/?p=2790"},"modified":"2022-07-15T14:07:11","modified_gmt":"2022-07-15T12:07:11","slug":"wspomnienia-genowefy-cebeniak-rodem-z-ulucza","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/www.ulucz.org\/?p=2790","title":{"rendered":"Wspomnienia Genowefy Cebeniak rodem z Ulucza"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"font-size: 18pt;\"><strong>&#8222;Najgorszy by\u0142 strach&#8221; \u2014 przejmuj\u0105ce wspomnienia wojenne i powojenne Genowefy Cebeniak<\/strong><\/span><\/p>\n<p>Autorem wspomnie\u0144, kt\u00f3re publikujemy, jest Genowefa Cebeniak (Bury). Urodzi\u0142a si\u0119 8 maja 1936 roku w <strong>Uluczu<\/strong>. Obecnie ma 83 <a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=lata&amp;s=1009\">lata<\/a>, od 60 lat jest mieszkank\u0105 malowniczej miejscowo\u015bci Siemiany. Do\u015bwiadczona tak trudnymi prze\u017cyciami swoje doros\u0142e \u017cycie wype\u0142nia jako spo\u0142ecznik, anga\u017cuj\u0105c si\u0119 we wszystkie wa\u017cniejsze wydarzenia w\u015br\u00f3d lokalnej spo\u0142eczno\u015bci.<\/p>\n<p>Wrzesie\u0144 1939 roku zasta\u0142 j\u0105 w domu rodzinnym, gdzie mieszka\u0142a razem z rodzin\u0105. Jej notatki nie s\u0105 klasycznym dziennikiem, s\u0105 cz\u0119\u015bciowo niechronologiczne lecz dobrze oddaj\u0105 to, co ludzie musieli prze\u017cy\u0107 w czasie wojny i tu\u017c po niej. To bardziej zapis prze\u017cy\u0107 zebrany aby zachowa\u0107 pami\u0119\u0107 o tych wydarzeniach, aby nigdy ju\u017c nie powr\u00f3ci\u0142y. Dedykowany jest dzieciom, wnukom i prawnukom Pani Cebeniak.<\/p>\n<p>1 wrze\u015bnia minie 80 lat od wybuchu II wojny \u015bwiatowej. Oto wyj\u0105tkowe wspomnienia tamtych czas\u00f3w widziane oczami ma\u0142ej dziewczynki.<\/p>\n<p><em>Pani Gieniu, dzi\u0119kuj\u0119 bardzo, \u017ce zgodzi\u0142a si\u0119 Pani podzieli\u0107 z naszymi czytelnikami jak\u017ce dramatyczn\u0105 histori\u0105 z lat, gdy by\u0142a Pani kilkuletnim dzieckiem i m\u0142od\u0105 dziewczynk\u0105. Jak do tego dosz\u0142o, \u017ce zdecydowa\u0142a si\u0119 Pani spisa\u0107 swoje wspomnienia z tego okresu?<\/em><br \/>\n\u2014 Jak do tego dosz\u0142o? Nie pami\u0119tam dok\u0142adnie kiedy si\u0119 zdecydowa\u0142am, ale do spisania tych wspomnie\u0144 nam\u00f3wi\u0142a mnie moja wieloletnia kole\u017canka Alina, kt\u00f3ra niejednokrotnie s\u0142ucha\u0142a moich wspomnie\u0144. To dzi\u0119ki niej zacz\u0119\u0142am w\u0142asnor\u0119cznie spisywa\u0107 wydarzenia jakie towarzyszy\u0142y mi i mojej rodzinie. Chc\u0119, aby dalsze pokolenia mia\u0142y co\u015b nie tylko na pami\u0105tk\u0119, ale te\u017c aby pami\u0119\u0107 o tym nigdy nie zagin\u0119\u0142a&#8230;<\/p>\n<table>\n<tbody>\n<tr>\n<td><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>\u201eHistoria mojego \u017cycia\u201d<\/em><br \/>\nGenowefa Cebeniak<\/strong><strong>ZABRANI NOC\u0104<\/strong><\/span><\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n<p>Ca\u0142y koszmar rozpocz\u0105\u0142 si\u0119, gdy mia\u0142am 4 lata. Moich rodzic\u00f3w Niemcy zabrali w nocy, nied\u0142ugo po wybuchu wojny. Nie obudzi\u0142am si\u0119, bo spa\u0142am razem z moj\u0105 babci\u0105, a w zasadzie prababci\u0105 w kom\u00f3rce, <a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=w\u00f3wczas&amp;s=1009\">w\u00f3wczas<\/a> nie by\u0142o tak \u017ce ka\u017cdy mia\u0142 osobne pos\u0142anie. Tam Niemcy nie zajrzeli. Rano gdy si\u0119 obudzi\u0142am jak co dzie\u0144 pobieg\u0142am do mamy. Mama zawsze z rana szykowa\u0142a gor\u0105cy kamie\u0144 na schorzenie jakie mia\u0142a babcia. Jednak nigdzie mojej mamy nie by\u0142o. Kilka razy obieg\u0142am ca\u0142y dom, ale wci\u0105\u017c nie mog\u0142am jej znale\u017a\u0107. Wtedy wyszed\u0142 wujek, nie zabrali go, bo by\u0142 niepe\u0142nosprawny, a takich do pracy nie potrzebowali.<br \/>\n<strong><em>\u201e<\/em><\/strong><em>C\u00f3rciu, mamy nie ma. Pojecha\u0142a gdzie\u015b, nie wiem gdzie.\u201d<\/em> \u2013 rzek\u0142 wujek. Mia\u0142am wtedy tylko 4 lata, nie powiedziano mi w\u00f3wczas co spotka\u0142o moich rodzic\u00f3w.<\/p>\n<p>Strasznie si\u0119 rozp\u0142aka\u0142am. Rozpacz trwa\u0142a jeszcze kilka dni, d\u0142ugo jeszcze chodzi\u0142am dooko\u0142a domu szukaj\u0105c mamy. Codziennie rano mia\u0142am nadziej\u0119, \u017ce j\u0105 zobacz\u0119. Niestety z czasem musia\u0142am przyzwyczai\u0107 si\u0119 do nowej sytuacji. A ta okaza\u0142a si\u0119 by\u0107 bardzo trudna.<\/p>\n<p>Po tym jak zosta\u0142am bez rodzic\u00f3w, bardzo mnie zaniedbywano. Prababcia by\u0142a mocno schorowana, zajmowa\u0142a si\u0119 nami wujenka (bratowa mojej mamy). By\u0142a kobiet\u0105 bardzo niezaradn\u0105. Nie do ko\u0144ca sobie radzi\u0142a z tyloma obowi\u0105zkami, brak bie\u017c\u0105cej wody, dost\u0119pu do lekarzy i wielu innych dzi\u015b wydawa\u0142o by si\u0119 podstawowych rzeczy. By\u0142am niedo\u017cywiona, mia\u0142am wszawic\u0119 we w\u0142osach i brwiach. Ma\u0142o brakowa\u0142o, a bym o\u015blep\u0142a. Kto\u015b przekaza\u0142 mojej ciotce (siostrze mojego taty), w jakim jestem stanie. Mieszka\u0142a ona niedaleko bo 3 kilometry dalej, we wsi, a ja przebywa\u0142am na kolonii. Ciotka widz\u0105c m\u00f3j stan krzykn\u0119\u0142a:<\/p>\n<p><strong><em>\u00a0<\/em><\/strong><em>\u201eCo wy\u015bcie z tym dzieckiem zrobili?\u201d<\/em> Niewiele my\u015bl\u0105c zabra\u0142a mnie do siebie. Mia\u0142a ona jednego syna, by\u0142 starszy ode mnie o 2 lata. Ciocia opiekowa\u0142a si\u0119 mn\u0105 nale\u017cycie.<\/p>\n<p>By\u0142am u niej do 1942 roku.<\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>ROZ\u0141\u0104KA<\/strong><\/span><br \/>\nO tym, co prze\u017cywa\u0142a moja mama dowiedzia\u0142am si\u0119 dopiero po spotkaniu z ni\u0105. Mama codziennie <a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=p\u0142aka\u0142a&amp;s=1009\">p\u0142aka\u0142a<\/a>, nie mog\u0105c <a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=pogodzi\u0107&amp;s=1009\">pogodzi\u0107<\/a> si\u0119 z tym, \u017ce nas rozdzielono. Sama r\u00f3wnie\u017c prze\u017cywa\u0142a horror. Rodzice byli okrutnie bici przez niemieckie wojsko, mieli si\u0119 ba\u0107, a strach, kt\u00f3ry towarzyszy\u0142 im na co dzie\u0144 by\u0142 najgorszy. Trafili oni na pocz\u0105tku do fabryki produkuj\u0105cej cukier, panowa\u0142 g\u0142\u00f3d i n\u0119dza. Do tego ci\u0119\u017cko pracowali, byli wyko\u0144czeni. Potem nasta\u0142 czas gdy rolnicy zacz\u0119li werbowa\u0107 ludzi do pracy na roli. Niestety tata trafi\u0142 najpierw do okrutnego gospodarza, kt\u00f3ry kara\u0142 swoich pracownik\u00f3w r\u00f3wnie\u017c za to, czemu nie zawinili.<\/p>\n<p>Raz rolnik wypu\u015bci\u0142 z obory \u017arebi\u0119. Zwierz\u0119 by\u0142o po raz pierwszy na zewn\u0105trz i z rado\u015bci zacz\u0119\u0142o mocno bryka\u0107. Na tyle niefortunnie, \u017ce skoczy\u0142o na p\u0142ot, gdzie nabi\u0142o si\u0119 na paliki.<\/p>\n<p>Za t\u0119 sytuacj\u0119 gospodarz ukara\u0142 mojego ojca, bi\u0142 go po ca\u0142ym ciele, tak okrutnie, \u017ce tata straci\u0142 w\u00f3wczas 4 z\u0119by.<\/p>\n<p>Mama trafi\u0142a w lepsze miejsce do \u201ebauera Lise\u201d do miejscowo\u015bci Biesenthal. By\u0142 \u015bwiadkiem, jak moja mama prze\u017cywa\u0142a roz\u0142\u0105k\u0119 ze mn\u0105. Komunikacja po kilku miesi\u0105cach mi\u0119dzy moj\u0105 mam\u0105 a niemieckimi pracodawcami by\u0142a coraz lepsza, wi\u0119c po jakim\u015b czasie mog\u0142a opowiedzie\u0107 o tym, \u017ce zostawi\u0142a swoje 4-letnie dziecko w Polsce pod opiek\u0105 niewidomej babki. Gospodarz okaza\u0142 si\u0119 by\u0107 bardzo pomocny i powiedzia\u0142, \u017ce najpierw \u015bci\u0105gnie tat\u0119 do siebie, a nast\u0119pnie postara si\u0119 mamie pom\u00f3c odzyska\u0107 i mnie.<\/p>\n<p>Gdy tata by\u0142 ju\u017c na gospodarstwie, gospodarz uda\u0142 si\u0119 do Arbeitsamtu (urz\u0105d pracy), gdzie zatrudnieni byli jego dwaj synowie, w randze oficera. To oni doradzili, \u017ce jedynym najlepszym rozwi\u0105zaniem by\u0142oby, gdyby mama zasz\u0142a w ci\u0105\u017c\u0119. Wtedy odes\u0142ali by j\u0105 na por\u00f3d do Polski i z powrotem mog\u0142aby zabra\u0107 i mnie do Niemiec. I sta\u0142 si\u0119 cud, mama w\u00f3wczas nawet jeszcze nie wiedzia\u0142a \u017ce ju\u017c oczekuje swojego drugiego dziecka. Kr\u00f3tko przed porodem zjecha\u0142a na wie\u015b do Polski.<\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>POJEDNANIE<\/strong><\/span><br \/>\nPami\u0119tam to jak dzi\u015b&#8230;by\u0142 kwiecie\u0144, mro\u017any, jeszcze gdzieniegdzie \u015bnieg zalega\u0142. Min\u0119\u0142o tyle czasu. Kiedy mama zbli\u017ca\u0142a si\u0119 do domu ciotki, ja pocz\u0105tkowo uciek\u0142am. Nie pozna\u0142am jej w og\u00f3le. <a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=Mia\u0142a&amp;s=1009\">Mia\u0142a<\/a> na sobie takie br\u0105zowe futro, zupe\u0142nie inne odzienie ni\u017c zapami\u0119ta\u0142am u mamy i jakie noszono na co dzie\u0144. Wtedy ciotka wpad\u0142a na pomys\u0142, aby przebra\u0107 mam\u0119 w inne ubrania, w \u201estare ciuchy\u201d jakie kiedy\u015b nosi\u0142a i \u017ce wtedy mnie rozpozna. I to rzeczywi\u015bcie podzia\u0142a\u0142o i od tej pory byli\u015bmy ju\u017c razem.<\/p>\n<p>Mama urodzi\u0142a syna, a po 2 tygodniach przyjecha\u0142o po nas wojsko niemieckie. Zabrali r\u00f3wnie\u017c innych mieszka\u0144c\u00f3w wsi. Nagonka by\u0142a dramatyczna. Ka\u017cda pr\u00f3ba ucieczki ko\u0144czy\u0142a si\u0119 \u015bmierci\u0105. My dzieci r\u00f3wnie\u017c by\u0142y\u015bmy \u015bwiadkami tego okrucie\u0144stwa. Trafili\u015bmy do Sanoka, 20 km dalej, sk\u0105d wywo\u017cono poci\u0105giem ludzi do pracy do Niemiec. Pami\u0119tam jak w Jatry\u0142owie, ma\u0142ej wsi od\u0142amek bomby wpad\u0142 do jednego z wagon\u00f3w. My szcz\u0119\u015bliwie siedzieli\u015bmy z przodu sk\u0142adu, tu\u017c przy maszyni\u015bcie. Mieli\u015bmy nawet zapewnion\u0105 opiek\u0119 medyczn\u0105 dla mojego brata Romka. Do dzi\u015b mam ten obraz przed oczami, jak uciekali\u015bmy z <a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=poci\u0105gu&amp;s=1009\">poci\u0105gu<\/a> i mijali\u015bmy porozrywane cz\u0119\u015bci cia\u0142. To zbyt drastyczne aby tu opisywa\u0107, ale jako dziecko taki obraz musia\u0142am ogl\u0105da\u0107 praktycznie codziennie. Krzykn\u0119\u0142am wtedy z przera\u017cenia. Jeden z wojskowych chcia\u0142 mnie zabi\u0107, wtedy mama zakry\u0142a mi usta r\u0119k\u0105. Uda\u0142o nam si\u0119 przetrwa\u0107 ca\u0142\u0105 podr\u00f3\u017c do gospodarstwa, gdzie czeka\u0142 na nas m\u00f3j tata. Gdy nas ujrza\u0142 zemdla\u0142. Nie wierzy\u0142 do ko\u0144ca, \u017ce uda si\u0119 nam zn\u00f3w zobaczy\u0107. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w mi\u0119dzyczasie tata musia\u0142 podpisa\u0107 dokument, \u017ce w razie jakby moja mama nie wr\u00f3ci\u0142a, on zostanie stracony. Tata po czasie dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce gospodarz i mamie t\u0119 informacj\u0119 przekaza\u0142. W ko\u0144cu byli\u015bmy wszyscy razem.<\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>NA WYGNANIU<\/strong><\/span><br \/>\nBywa\u0142o r\u00f3\u017cnie. Wszystkich nas by\u0142o 8 dzieci w okolicy, ja by\u0142am najstarsza. Kiedy przyje\u017cd\u017cali Niemcy i brali ludzi do pracy, nikt nie pyta\u0142 o dzieci, opieka nad nimi spad\u0142a na mnie, by\u0142am najstarsza. Mia\u0142am w\u00f3wczas 8 lat, nie wiem sk\u0105d wiedzia\u0142am co robi\u0107 &#8211; samo przysz\u0142o. M\u00f3j brat by\u0142 niemowl\u0119ciem, ale po czasie potrafi\u0142am ju\u017c go nakarmi\u0107 i przewin\u0105\u0107. Wspiera\u0142a mnie \u017cona gospodarza, cho\u0107 pomaganie Polakom by\u0142o surowo zabronione.<\/p>\n<p>Pewnego dnia zacz\u0105\u0142 si\u0119 nalot. Brat spa\u0142, nie chcia\u0142am by p\u0142aka\u0142 wiec zosta\u0142am z nim sama w domu. Reszta dzieci uciek\u0142a do schronu. Wpad\u0142am na my\u015bl by uciec do piwnicy. Nagle do budynku spad\u0142y bomby niszcz\u0105c go zupe\u0142nie, jak r\u00f3wnie\u017c cz\u0119\u015b\u0107 piwnicy w kt\u00f3rej si\u0119 ukry\u0142am. Gdy wr\u00f3cili doro\u015bli za\u0142amali si\u0119. Szukali dzieci, cz\u0119\u015b\u0107 si\u0119 odnalaz\u0142a, mnie i brata nie by\u0142o. Uznano ze zgin\u0119li\u015bmy przysypani gruzami lub uciekli\u015bmy. Ale instynkt mojej mamy m\u00f3wi\u0142 co innego. Ona czu\u0142a, ze \u017cyjemy, ze jeste\u015bmy gdzie\u015b blisko<strong>.<\/strong> Chodzi\u0142a ca\u0142y czas wok\u00f3\u0142 zawalonego domu i nawo\u0142ywa\u0142a nas. I w ko\u0144cu us\u0142ysza\u0142a m\u00f3j cichy g\u0142os wydobywaj\u0105cy si\u0119 g\u0142\u0119boko z piwnicy.<strong> \u201e<\/strong>Oni tu s\u0105, \u017cyj\u0105.\u201d \u2013 krzykn\u0119\u0142a. Wszyscy przybiegli do budynku i odkopali nas. Sp\u0119dzili\u015bmy tam 3 dni przysypani, bez jedzenia i picia. Brat przez ca\u0142y czas w tych samych ubraniach, mog\u0105 Pa\u0144stwo sobie wyobrazi\u0107.<br \/>\nA potem wr\u00f3cili\u015bmy do Polski&#8230;<\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>Powr\u00f3t do ukochanej Polski&#8230; przez piek\u0142o <\/strong><\/span><\/p>\n<p><em>(&#8230;.) Ale zanim mogli\u015bmy wr\u00f3ci\u0107 ca\u0142\u0105 rodzin\u0105 do kraju musieli\u015bmy przej\u015b\u0107 dos\u0142ownie przez piek\u0142o.\u00a0<\/em><\/p>\n<p><em>Bauer u kt\u00f3rego mieszkali\u015bmy za\u0142atwi\u0142 szko\u0142\u0119 dla dzieci. Ucz\u0119szcza\u0142am do niej raptem 3 miesi\u0105ce. Budynek w kt\u00f3rej si\u0119 znajdowa\u0142a szko\u0142a zosta\u0142 zbombardowany i zn\u00f3w dzieci musia\u0142y wr\u00f3ci\u0107 do swoich przydomowych obowi\u0105zk\u00f3w. Tata nauczy\u0142 mnie co prawda czyta\u0107 i pisa\u0107, ale na tym moja edukacja na razie si\u0119 sko\u0144czy\u0142a. Wojna mia\u0142a si\u0119 ku ko\u0144cowi. Niemcy zacz\u0119li si\u0119 wycofywa\u0107 i opuszczali swoje gospodarstwa w pop\u0142ochu. Bauer Liese wywi\u00f3z\u0142 gdzie\u015b swoj\u0105 rodzin\u0119, sam <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=jednak&amp;s=1009\"><em>jednak<\/em><\/a><em> wr\u00f3ci\u0142, nie chcia\u0142 opu\u015bci\u0107 gospodarstwa. Ludzie pracowali u niego tak jak dawniej. Za to cz\u0119\u015bciej na podw\u00f3rko zagl\u0105dali \u017candarmi, \u017ceby sprawdzi\u0107 jak si\u0119 zachowuj\u0105 robotnicy.<br \/>\nGospodarz zawsze odpowiada\u0142, \u017ce nie ma z nimi k\u0142opotu. Front przybli\u017ca\u0142 si\u0119 z dnia na dzie\u0144, z godziny na godzin\u0119 coraz bli\u017cej i gospodarz <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=postanowi\u0142&amp;s=1009\"><em>postanowi\u0142<\/em><\/a><em> opu\u015bci\u0107 sw\u00f3j dom.<br \/>\n&#8211; Rad\u017acie sobie sami, ja wyje\u017cd\u017cam \u2013 rzek\u0142 i tyle go widziano.<\/em><\/p>\n<p><em>Niemcy pomimo swej nieciekawej sytuacji nie poddawali si\u0119. Dalej u\u017cywali przemocy, zacz\u0119li przymusowo wywozi\u0107 robotnik\u00f3w do kopania okop\u00f3w lub na rozstrzelanie. M\u00f3j tata i jego koledzy ukrywali si\u0119 w pobliskich lasach. Kiedy do wsi wpadli SS-mani zastali tylko przera\u017cone i p\u0142acz\u0105ce kobiety i dzieci.<\/em><\/p>\n<p><em>&#8211; Naszych m\u0119\u017c\u00f3w wywieziono \u2013 krzykn\u0119\u0142a moja mama i Niemcy dali nam spok\u00f3j. Nied\u0142ugo po tym na gospodarstwo przyjechali \u017co\u0142nierze w dziwnych mundurach. Rozmawiali oni dziwnym jak dla mnie niezrozumianym j\u0119zykiem. Przygl\u0105da\u0142am si\u0119 im z podziwem i z zaciekawieniem. Byli to Amerykanie. Dali nam cukierki, wsiedli do swoich wielkich samochod\u00f3w i odjechali. Zaraz po nich do wioski zawitali Rosjanie. Zacz\u0119\u0142y si\u0119 dzia\u0107 przera\u017caj\u0105ce rzeczy. Rosjanie jako pierwszy na cel 'obrali\u2019 browar. Pili na um\u00f3r, a pijani niszczyli wszystko co im wpad\u0142o w r\u0119ce. Strzelali na o\u015blep, ka\u017cdy m\u00f3g\u0142 przypadkowo zgin\u0105\u0107 od postrza\u0142u. Niemieckie kobiety, kt\u00f3rym nie uda\u0142o si\u0119 do tej pory uciec, by\u0142y gwa\u0142cone i zabijane. Bali\u015bmy si\u0119 wszyscy: my dzieci, doro\u015bli, nawet zwierz\u0119ta jakby czu\u0142y niepok\u00f3j i chowa\u0142y si\u0119 przed nimi. Panowa\u0142a wtedy zupe\u0142na cisza, ustawa\u0142o \u017cycie.<\/em><\/p>\n<p><em>Niby zwyci\u0119stwo, ale dzia\u0142ania wojenne jeszcze nie usta\u0142y. Rosjanie kazali robotnikom i ich rodzinom zbiera\u0107 si\u0119 do wyjazdu, do Polski. Zapanowa\u0142a og\u00f3lna rado\u015b\u0107, ale i strach, jak tam dotrze\u0107, kiedy dalej s\u0105 bombardowania? I wsz\u0119dzie mo\u017cna napotka\u0107 miny. Do tego zacz\u0119\u0142am chorowa\u0107. Bardzo bola\u0142 mnie brzuch. Rodzice martwili si\u0119 czy nie jest to co\u015b powa\u017cnego. Nie by\u0142o swobodnego dost\u0119pu do lekarstw, na szcz\u0119\u015bcie zjawi\u0142 si\u0119 we wsi lekarz, kt\u00f3ry poda\u0142 mi jaki\u015b specyfik, po kt\u00f3rym poczu\u0142am si\u0119 lepiej i mo\u017cna by\u0142o rusza\u0107. <\/em><\/p>\n<p><em>Po spakowaniu skromnego dobytku wyruszyli\u015bmy w drog\u0119. Po kilku dniach podr\u00f3\u017cy zatrzymali\u015bmy si\u0119 w jakiej\u015b wsi, kt\u00f3rej nazwy ju\u017c nie pami\u0119tam. Rosjanie kazali nam zamieszka\u0107 w opuszczonym folwarku. Rodzice i inni pracownicy rolni musieli zaj\u0105\u0107 si\u0119 byd\u0142em, kt\u00f3re mia\u0142o zosta\u0107 w p\u00f3\u017aniejszym czasie przetransportowane do Rosji. Zn\u00f3w musia\u0142am opiekowa\u0107 si\u0119 m\u0142odszym braciszkiem, bo mama i tata godzinami ci\u0119\u017cko pracowali. Mieli za zadanie karmi\u0107 \u015bwinie, krowy i konie, zbiera\u0107 siano z pola i dba\u0107 o ogr\u00f3d, dzi\u0119ki kt\u00f3remu by\u0142o co je\u015b\u0107.\u00a0<\/em><\/p>\n<p><em>Pewnego pami\u0119tnego dnia mama wchodz\u0105c w oborze po siano tak niefortunnie stan\u0119\u0142a, \u017ce z ogromnej <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=wysoko\u015bci&amp;s=1009\"><em>wysoko\u015bci<\/em><\/a><em> run\u0119\u0142a prosto na go\u0142y beton. Do dzi\u015b my\u015bl\u0119, \u017ce czuwa\u0142a nad nami opatrzno\u015b\u0107 Bo\u017ca, \u017ce przy tej sile upadku mama nie zgin\u0119\u0142a. Bardzo mocno krwawi\u0142a, przerazi\u0142am si\u0119 widz\u0105c j\u0105 w ka\u0142u\u017cy krwi i nie daj\u0105cej \u017cadnych oznak \u017cycia. Zjawi\u0142 si\u0119 rosyjski lekarz, kt\u00f3ry widz\u0105c w jakim mama jest stanie, s\u0105dzi\u0142, \u017ce niewiele da si\u0119 tu co\u015b zrobi\u0107. Kaza\u0142 przenie\u015b\u0107 mam\u0119 delikatnie do domu i nie rusza\u0107, ca\u0142y czas <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=pozostawa\u0142a&amp;s=1009\"><em>pozostawa\u0142a<\/em><\/a><em> nieprzytomna. Nast\u0119pnie nakaza\u0142 wszystkim opu\u015bci\u0107 pok\u00f3j. Pojawi\u0142a si\u0119 sanitariuszka. Poda\u0142a mamie jaki\u015b zastrzyk, r\u00f3wnie\u017c w kolejnych dniach. Nadal jednak nie odzyskiwa\u0142a przytomno\u015bci. Bardzo chcia\u0142am, \u017ceby si\u0119 obudzi\u0142a, jak tylko nikt nie widzia\u0142 przemywa\u0142am jej twarz wilgotn\u0105 szmatk\u0105. I sta\u0142 si\u0119 cud, mama odzyska\u0142a przytomno\u015b\u0107. Jak\u017ce wszyscy si\u0119 cieszyli\u015bmy. Mama straci\u0142a pami\u0119\u0107, nie wiedzia\u0142a co si\u0119 wydarzy\u0142o, ale powoli wraca\u0142a do zdrowia. Lekarz by\u0142 bardzo zdziwiony, nie dawa\u0142 jej \u017cadnych szans. Powiedzia\u0142 w\u00f3wczas do mnie \u2013 Ty dzieciaku, uratowa\u0142a\u015b swojej matce \u017cycie.<\/em><\/p>\n<p><em>Wreszcie mogli\u015bmy ruszy\u0107 w stron\u0119 Polski. Rosjanie pop\u0119dzali nas jakby si\u0119 pali\u0142o, nie pozwalaj\u0105c nam zabra\u0107 czegokolwiek z naszego i tak skromnego dobytku. Nagle robotnicy przestali by\u0107 potrzebni. Po drodze wida\u0107 by\u0142o ogrom zniszcze\u0144, zbombardowane domy, sklepy, fabryki, cz\u0119\u015b\u0107 niszczyli Niemcy, reszt\u0119 Rosjanie. Brakowa\u0142o podstawowych rzeczy, przede wszystkim \u017cywno\u015bci. Wsz\u0119dzie mo\u017cna by\u0142o napotka\u0107 miny, panowa\u0142 nieustanny strach, lecz mimo tego marazmu tata ci\u0105gle mi m\u00f3wi\u0142, abym nie zapomina\u0142a o Bogu. Swoimi s\u0142owami umia\u0142 mnie pocieszy\u0107. Cieszy\u0142am si\u0119, \u017ce w Polsce razem z bratem zaznamy w ko\u0144cu odrobin\u0119 szcz\u0119\u015bliwego dzieci\u0144stwa. Niestety nasza droga do domu by\u0142a dopiero pocz\u0105tkiem gehenny. Panowa\u0142 g\u0142\u00f3d i strach, dooko\u0142a s\u0142ycha\u0107 by\u0142o strza\u0142y. <\/em><\/p>\n<p><em>Jechali\u015bmy starym wozem, ci\u0105gnionym przez ranne konie. Wzd\u0142u\u017c drogi po obydwu jej stronach nawarstwia\u0142y si\u0119 stosy cia\u0142. Widok, do kt\u00f3rego my dzieci musieli\u015bmy przywykn\u0105\u0107, cho\u0107 bardzo d\u0142ugo po powrocie jeszcze mi si\u0119 \u015bni\u0142 po nocach. Towarzyszyli nam Rosjanie, po drodze trafili\u015bmy na gorzelni\u0119. Si\u0142\u0105 Rosjanie wy\u0142amali zamkni\u0119cia i rozpocz\u0119li dos\u0142own\u0105 libacj\u0119. Jednemu z nich w\u00f3dka zapali\u0142a si\u0119 w prze\u0142yku. Do dzi\u015b pami\u0119tam ten dym. Opr\u00f3cz naszej tr\u00f3jki dzieci sta\u0142a z nami Niemka, <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=kt\u00f3ra&amp;s=1009\"><em>kt\u00f3ra<\/em><\/a><em> cudem ocala\u0142a i ucieka\u0142a razem z nami. Wiedzia\u0142a, \u017ce uratowa\u0107 mu \u017cycie mo\u017ce tylko mleko lub &#8230; mocz. Mleka nie by\u0142o. Wiem jak to brzmi, ale tym uratowa\u0142a jemu \u017cycie. Jednak jego kompani zacz\u0119li si\u0119 z niego \u015bmia\u0107, \u017ce Niemka \u201enasika\u0142a\u201d na Rosjanina. I ten niewiele my\u015bl\u0105c <strong>\u2018<\/strong>wpakowa\u0142\u2019 w jej cia\u0142o ca\u0142y magazynek. Nie mia\u0142a \u017cadnych szans. To wszystko sta\u0142o si\u0119 przy nas, przera\u017aliwie p\u0142akali\u015bmy, bardzo j\u0105 lubili\u015bmy. Pojechali\u015bmy dalej. <\/em><\/p>\n<p><em>Opr\u00f3cz <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=Romusia&amp;s=1009\"><em>Romusia<\/em><\/a><em> i mnie na wozie by\u0142y r\u00f3wnie\u017c inne dzieci. W sumie by\u0142o nas siedem rodzin, do\u0142\u0105cza\u0142y inne wozy. W pewnym momencie ko\u0144 nast\u0105pi\u0142 na min\u0119. Us\u0142ysza\u0142am niewyobra\u017calny huk i wylecia\u0142am razem z innymi dzie\u0107mi w powietrze. Pad\u0142 jeden z koni, ale nie to by\u0142o najstraszniejsze, zgin\u0119\u0142a moja kole\u017canka, kt\u00f3ra siedzia\u0142a z mojej prawej strony, 8-letnia Marysia. Krzyk jej matki do dzi\u015b dzwoni mi w uszach. Przypomnia\u0142am sobie wtedy s\u0142owa taty: &#8211; Dzieci, siadajcie jak najdalej od konia. <\/em><\/p>\n<p><em>Reszta dzieci cudem ocala\u0142a. Od wybuchu i upadku byli\u015bmy tylko poobijani i na 2 tygodnie stracili\u015bmy s\u0142uch. Nic nie s\u0142ysza\u0142am. Tata si\u0119 przerazi\u0142, \u017ce ju\u017c tak zostanie, ale nagle s\u0142uch powr\u00f3ci\u0142, u brata te\u017c, cho\u0107 dozna\u0142 g\u0142\u0119bokiego szoku i zaniem\u00f3wi\u0142 na d\u0142ugi czas. Cz\u0119sto odczuwali\u015bmy silne b\u00f3le brzucha, to pewnie od nieustanego stresu. Nad niczym jednak cz\u0142owiek nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 rozczula\u0107, trzeba by\u0142o rusza\u0107 w dalsz\u0105 drog\u0119&#8230;<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>Wojsko ostrzega\u0142o nas, aby uwa\u017ca\u0107 na miny <\/strong><\/span><\/p>\n<p>\u2014 Mijaj\u0105ce wojsko nieustannie ostrzega\u0142o nas, aby uwa\u017ca\u0107 na drogach na miny &#8211; wspomina Genowefa Cebeniak z Siemian (gm. I\u0142awa). Publikujemy dzi\u015b trzeci\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 jej niezwyk\u0142ych, momentami bardzo tragicznych i poruszaj\u0105cych wspomnie\u0144 z okresu wojennego i powojennego.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter wp-image-2794 size-large\" src=\"http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1-1024x768.jpg\" alt=\"\" width=\"750\" height=\"563\" srcset=\"http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1-1024x768.jpg 1024w, http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1-300x225.jpg 300w, http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1-768x576.jpg 768w, http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1-750x563.jpg 750w, http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak1.jpg 1386w\" sizes=\"auto, (max-width: 750px) 100vw, 750px\" \/><\/a><\/p>\n<p>\u2014 Mijaj\u0105ce wojsko nieustannie ostrzega\u0142o nas, aby uwa\u017ca\u0107 na drogach na miny &#8211; wspomina Genowefa Cebeniak z Siemian (gm. I\u0142awa).<\/p>\n<p><em>(&#8230;) Po tym tragicznym wydarzeniu, jakie mia\u0142o miejsce na naszych oczach, nie mog\u0142am <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=doj\u015b\u0107&amp;s=1009\"><em>doj\u015b\u0107<\/em><\/a><em> do siebie. I ten straszny widok mojej kole\u017canki, kt\u00f3ra po wybuchu miny le\u017ca\u0142a martwa tu\u017c obok mnie i ten przeszywaj\u0105cy uszy krzyk jej mamy&#8230; mia\u0142a tylko j\u0105, jej m\u0105\u017c zagin\u0105\u0142 po wywiezieniu przez Niemc\u00f3w. Wszystko to doprowadzi\u0142o jak ju\u017c wspomnia\u0142am do blokady mowy u mnie i u mojego brata. Trwa\u0142o to bardzo d\u0142ugo, pami\u0119tam, \u017ce rodzice rozmawiali z nami \u201ena migi\u201d. Coraz cz\u0119\u015bciej odzywa\u0142 si\u0119 b\u00f3l brzucha i omdlenia. To by\u0142y trudne czasy, takie dolegliwo\u015bci nale\u017ca\u0142o twardo znosi\u0107, nie zawsze by\u0142 czas i mo\u017cliwo\u015bci, aby si\u0119 nad takimi dolegliwo\u015bciami rozczula\u0107. <\/em><\/p>\n<p><em>Pomimo ca\u0142ej tragedii jaka nas spotka\u0142a <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=nale\u017ca\u0142o&amp;s=1009\"><em>nale\u017ca\u0142o<\/em><\/a><em> rusza\u0107 w dalsz\u0105 drog\u0119. M\u0119\u017cczy\u017ani poszli szuka\u0107 koni, kt\u00f3rych nie brakowa\u0142o na \u0142\u0105kach dooko\u0142a nas. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 z nich by\u0142a ranna, wystraszona, ale zawsze uda\u0142o si\u0119 w\u015br\u00f3d nich znale\u017a\u0107 te, kt\u00f3re nadawa\u0142y si\u0119 do ci\u0105gni\u0119cia woz\u00f3w. Mijaj\u0105ce nas wojsko nieustannie ostrzega\u0142o nas, aby uwa\u017ca\u0107 na drogach na miny. Pomimo codziennego widoku zabitych, rannych ludzi, rozpaczy, nie uodporni\u0142am si\u0119 na widok stos\u00f3w cia\u0142, kt\u00f3rych nie zdo\u0142ano jeszcze pochowa\u0107 i ten potworny zapach unosz\u0105cy si\u0119 wok\u00f3\u0142 nich&#8230;<\/em><\/p>\n<p><em>M\u00f3j tata i inni m\u0119\u017cczy\u017ani znale\u017ali konie i dwa nowe wozy, do nich przyczepili w\u00f3zki i ruszyli\u015bmy dalej. Niestety, ze mn\u0105 by\u0142o coraz gorzej. By\u0142am bardzo s\u0142aba, ci\u0105gle wymiotowa\u0142am, bardzo bola\u0142 mnie brzuch. Jak si\u0119 okaza\u0142o w\u015br\u00f3d os\u00f3b id\u0105cych razem z nami by\u0142 lekarz. Jednak opr\u00f3cz tego, \u017ce mnie zbada\u0142 niewiele m\u00f3g\u0142 zrobi\u0107, nie by\u0142o \u017cadnych lek\u00f3w, nie by\u0142o nawet innych podstawowych produkt\u00f3w&#8230; Mijali\u015bmy wiele zniszczonych miejscowo\u015bci, zbombardowanych w ca\u0142o\u015bci przez wojska rosyjskie. Straszne spustoszenia zostawia\u0142y wojska rosyjskie, ale i nie tylko one. Jechali\u015bmy ju\u017c dosy\u0107 d\u0142ugo, zacz\u0105\u0142 pada\u0107 deszcz, zapad\u0142a noc, wi\u0119c poruszali\u015bmy si\u0119 troch\u0119 wolniej. W pewnej chwili konie zacz\u0119\u0142y parska\u0107 i nagle cofa\u0107 si\u0119. Tata zapali\u0142 zapa\u0142k\u0119, spojrza\u0142 do przodu i wr\u0119cz zd\u0119bia\u0142. <\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Kana\u0142<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nStali\u015bmy nad wielk\u0105 wod\u0105, nad wielkim kana\u0142em. Natychmiast krzykn\u0105\u0142 do ludzi aby si\u0119 cofn\u0119li, gdyby nie reakcja koni, mogliby\u015bmy wszyscy spa\u0107 ze stromego pobocza i uton\u0105\u0107. Musieli\u015bmy zaczeka\u0107 do rana. Tata zacz\u0105\u0142 g\u0142o\u015bno p\u0142aka\u0107 gdy przy dziennym \u015bwietle zobaczy\u0142 gdzie jeste\u015bmy, co to za woda. Kana\u0142 by\u0142 ogromny, z odpowiednio du\u017cym mostem, kt\u00f3ry jednak by\u0142 zbombardowany. Nale\u017ca\u0142o powa\u017cnie przemy\u015ble\u0107 jak bezpiecznie przeprowadzi\u0107 wozy z wyposa\u017ceniem i ludzi, w tym osoby starsze i dzieci. By\u0142am bardzo chora, mama ba\u0142a si\u0119, \u017ce nie wytrzymam tej podr\u00f3\u017cy. Jednak los nam sprzyja\u0142. Pan B\u00f3g mia\u0142 inne plany wobec mnie. <\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 gdy nieco mi si\u0119 polepszy\u0142o, zacz\u0119li\u015bmy przeprawia\u0107 si\u0119 przez ten most. Wcze\u015bniej szukano innego przej\u015bcia, lecz jedyna droga jak\u0105 dostrzegli by\u0142a zaminowana. Wozy rozebrano na cz\u0119\u015bci, ka\u017cdy bra\u0142 worki i osobiste rzeczy. Przysz\u0142a kolej na dzieci. Pami\u0119tam ogromny strach i pisk oraz p\u0142acz wielu z nich. Most by\u0142 bardzo zniszczony i ca\u0142y w dziurach. Doro\u015bli zawi\u0105zywali dzieciom oczy aby przenie\u015b\u0107 je bezpiecznie na drug\u0105 stron\u0119 wody. Ja, 12-letnia Zosia i nasz kolega J\u00f3zek nie dali\u015bmy zawi\u0105za\u0107 sobie oczu, pokonali\u015bmy to przej\u015bcie, strach nas nie dopad\u0142. <\/em><\/p>\n<p><em>Po przeprowadzeniu os\u00f3b i mienia pozosta\u0142y jeszcze konie. Jak zwykle do najgorszych i niebezpiecznych prac nie by\u0142o ch\u0119tnych, zg\u0142osi\u0142 si\u0119 wi\u0119c m\u00f3j tata. Rozebrano konie z uprz\u0119\u017cy i tata pr\u00f3bowa\u0142 przej\u015b\u0107 z nim na drug\u0105 stron\u0119. Nie uda\u0142o si\u0119, ko\u0144 run\u0105\u0142 do kana\u0142u, o ma\u0142y w\u0142os nie poci\u0105gaj\u0105c za sob\u0105 mojego ojca. Zapanowa\u0142a panika, ludzie krzyczeli. Ko\u0144 wpad\u0142 mi\u0119dzy \u017celazne s\u0142upy, by\u0142 poobijany ale jakim\u015b cudem nic powa\u017cniejszego mu si\u0119 nie sta\u0142o i m\u00f3g\u0142 wydosta\u0107 si\u0119 w stron\u0119 brzegu. Natychmiast kobiety zacz\u0119\u0142y nawo\u0142ywa\u0107 go, kusz\u0105c chlebem. Podzia\u0142a\u0142o, zwierz\u0119 bezpiecznie trafi\u0142o na l\u0105d. Drugiego konia od razu wprowadzono do kana\u0142u i uda\u0142o si\u0119 go r\u00f3wnie\u017c przeprowadzi\u0107 na drugi brzeg. Ponownie z\u0142o\u017cono wozy i przygotowano ca\u0142o\u015b\u0107 do dalszej drogi. Gdy wszystko by\u0142o gotowe, tata ukl\u0119kn\u0105\u0142 na ziemi, przy okazji ka\u017c\u0105c wszystkim kl\u0119kn\u0105\u0107 i si\u0119 pomodli\u0107. Nie wiem czy wszyscy byli wierz\u0105cy, ale pami\u0119tam, \u017ce ka\u017cdy przycupn\u0105\u0142 na b\u0142ocie i jednocze\u015bnie p\u0142acz\u0105c i modl\u0105c si\u0119 dzi\u0119kowali za ocalenie.<\/em><\/p>\n<p><em>Podr\u00f3\u017c trwa\u0142a jeszcze d\u0142u\u017cszy czas, mijali\u015bmy zniszczone wsie i miasta, opuszczone dworce, porozbijane wagony. Po drodze napotkali\u015bmy <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=konie&amp;s=1009\"><em>konie<\/em><\/a><em> oraz wozy, wi\u0119c wszystko z w\u00f3zk\u00f3w trafi\u0142o na wozy i w zwi\u0119kszonej liczbie woz\u00f3w ruszyli\u015bmy dalej. Ludzie m\u00f3wili, \u017ce zbli\u017camy si\u0119 do Poznania, zapanowa\u0142a ogromna rado\u015b\u0107. Ludzie zacz\u0119li si\u0119 obejmowa\u0107, u\u015bmiecha\u0107, ca\u0142owa\u0107 dzieci i bliskich. Wreszcie dotarli\u015bmy do dworca w Poznaniu. Tam \u2013 wielki chaos. Jest bardzo du\u017co rosyjskich wojsk, praktycznie wszyscy pijani. Podszed\u0142 do nas jeden z oficer\u00f3w i za\u017c\u0105da\u0142 dokument\u00f3w. Nasi ludzie m\u00f3wi\u0105, \u017ce wracamy z Niemiec z przymusowych rob\u00f3t. Na to <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=oficer&amp;s=1009\"><em>oficer<\/em><\/a><em> zacz\u0105\u0142 przy nas niszczy\u0107 nasze dokumenty m\u00f3wi\u0105c, \u017ce nie b\u0119d\u0105 ju\u017c nam potrzebne. Nast\u0119pnie zaczynaj\u0105 rozwi\u0105zywa\u0107 konie i wozy. Przejmowali wszystko co tylko im si\u0119 podoba\u0142o. Mia\u0142am w\u00f3wczas lalk\u0119, kt\u00f3r\u0105 znalaz\u0142am w podr\u00f3\u017cy. Oficer \u015bmiej\u0105c si\u0119 wyrwa\u0142 mi j\u0105 z r\u0105k i rozbi\u0142 o wagon, twierdz\u0105c ze to r\u00f3wnie\u017c nie b\u0119dzie mi potrzebne. Rozkazali nam wsi\u0105\u015b\u0107 do poci\u0105gu, do wagon\u00f3w towarowych oczywi\u015bcie. Ka\u017cdy mia\u0142 jecha\u0107 w swoj\u0105 stron\u0119. Po\u017cegnali\u015bmy si\u0119 z rodzin\u0105 z Poznania i pozosta\u0142ymi towarzyszami podr\u00f3\u017cy i ruszyli\u015bmy ka\u017cdy w swoj\u0105 stron\u0119. My oczywi\u015bcie do Sanoka.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Sanok<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nSanok, to najwi\u0119ksza miejscowo\u015b\u0107 znajduj\u0105ca si\u0119 blisko mojej rodzimej wsi, gdzie ja oraz wi\u0119kszo\u015b\u0107 cz\u0142onk\u00f3w mojej rodziny si\u0119 urodzi\u0142a. Nasza wie\u015b <strong>ULUCZ<\/strong>, liczy\u0142a przed wojn\u0105 460 numer\u00f3w, by\u0142a oddalona od miasta Sanok o 23 km. By\u0142a to najwi\u0119ksza wie\u015b osiedlona nad rzek\u0105 San. We wsi by\u0142a szko\u0142a, sklepy, kt\u00f3re prowadzili Polacy i \u017bydzi. By\u0142y dwie cerkwie i jeden ko\u015bci\u00f3\u0142. Jedna z cerkwi pochodzi z XVI w., to ju\u017c zabytek. Rodzice odnale\u017ali nasz zniszczony dom, wszystko dooko\u0142a wydaje si\u0119 znajome. <\/em><\/p>\n<p><em>Tata spotka\u0142 znajomego, kt\u00f3rego poprosi\u0142 o u\u017cyczenie konia. Mieli\u015bmy dojecha\u0107 do rzeki, stamt\u0105d by\u015bmy ju\u017c jako\u015b sobie poradzili, mo\u017ce by\u0142aby jaka\u015b \u0142\u00f3dka. Podczas drogi rozmawiano o sytuacji w \u201etamtych stronach\u201d, znajomy pyta\u0142 czy rodzice nie dostaj\u0105 jakich\u015b wiadomo\u015bci. Niestety rodzice o niczym nie wiedzieli, no bo i sk\u0105d mieliby posiada\u0107 jakie\u015b informacje. Znajomy ostrzeg\u0142 nas, \u017ce po drugiej stronie rzeki tworz\u0105 si\u0119 gro\u017ane bandy, r\u00f3\u017cnej narodowo\u015bci. Niestety okaza\u0142o si\u0119 to prawd\u0105. <\/em><\/p>\n<p><em>Po przekroczeniu rzeki, gdy jechali\u015bmy lasem, nagle wyskoczyli wojskowi. Rozmawiali po polsku, a inni po rosyjsku. Spl\u0105drowali to co cenniejsze, z tego co w og\u00f3le nam jeszcze zosta\u0142o. Zdj\u0119li nawet buty z taty st\u00f3p, bo by\u0142y ca\u0142e, a dali mu stare i porwane. Ustawiono wszystkich pod drzewem, w rodzic\u00f3w wycelowano bro\u0144. Domagano si\u0119 dokument\u00f3w. Zacz\u0119li\u015bmy z bratem bardzo mocno krzycze\u0107. Wszystkie dokumenty poprzednio zniszczyli wojskowi. To chyba cud, bo przek\u0142adaj\u0105c pozosta\u0142e nam rzeczy osobiste tata znalaz\u0142 ostatni ocala\u0142y dokument.<\/em><\/p>\n<p><em>To nas uratowa\u0142o przed \u015bmierci\u0105. Tata wyt\u0142umaczy\u0142, ze nasze metryki s\u0105 w Uluczu, dok\u0105d zmierzamy i \u017ce to jest nasza rodzinna wie\u015b. Wtedy jeden z \u017co\u0142nierzy podszed\u0142 do taty i <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=zapyta\u0142&amp;s=1009\"><em>zapyta\u0142<\/em><\/a><em> czy wie jaka jest tam teraz sytuacja. Wsie za wod\u0105 s\u0105 spalone, ludzie wymordowani, Cerkiew spalona, ksi\u0105dz grekokatolicki wraz z rodzin\u0105 zabici. Puszczono nas wolno. Kto\u015b podwi\u00f3z\u0142 nas do kuzyna ojca i tam dopiero rodzice dowiedzieli si\u0119 ca\u0142ej prawdy, co tu si\u0119 dzieje, \u017ce zaczyna si\u0119 nast\u0119pny horror<strong>.<\/strong> Tam odpocz\u0119li\u015bmy. <\/em><\/p>\n<p><em>Kuzyn za dwa dni odwi\u00f3z\u0142 nas nad rzek\u0119. Widzieli\u015bmy za dnia nasz\u0105 spalon\u0105 wie\u015b, zniszczone domy, jednak odczuwali\u015bmy r\u00f3wnie\u017c rado\u015b\u0107 z tego, \u017ce jeste\u015bmy u siebie. By\u0142 w\u00f3wczas koniec \u017cniw, ludzie krz\u0105tali si\u0119 tu i \u00f3wdzie. Jakim\u015b cudem o tym \u017ce tam jeste\u015bmy dowiedzia\u0142a si\u0119 taty siostra. Nad rzek\u0105 zebra\u0142y si\u0119 t\u0142umy ludzi. Wszyscy zacz\u0119li si\u0119 radowa\u0107, \u017ce uda\u0142o si\u0119 nam spotka\u0107. Niezwyk\u0142a rado\u015b\u0107 ogarn\u0119\u0142a nas wszystkich, trudno mi nawet to uczucie jakie mi towarzyszy\u0142o opisa\u0107. Pe\u0142na szcz\u0119\u015bcia zapyta\u0142am o babci\u0119, kt\u00f3ra by\u0142a mi bardzo bliska. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce czeka\u0142a na nas przed domem. W tamtej chwili zapomnieli\u015bmy na moment o tych strasznych, traumatycznych latach. <\/em><\/p>\n<p><em>D\u0142ugo rozmawiano, doro\u015bli, dzieci o swoich prze\u017cyciach. Niestety okaza\u0142o si\u0119 \u017ce u babci nie ma dla nas miejsca, bo przygarn\u0119\u0142a cztery inne rodziny. Wszystkie dost\u0119pne budynki i piwnice by\u0142y zaj\u0119te. Dom babci mojej mamy r\u00f3wnie\u017c by\u0142 spalony. Pewnego ranka wpad\u0142o wojsko rosyjskie, pozamyka\u0142o wszelkie drogi ucieczki i podpali\u0142o budynek. Jakim\u015b cudem, z powa\u017cnymi oparzeniami cia\u0142a wydosta\u0142 si\u0119 na zewn\u0105trz m\u00f3j wujek, kt\u00f3ry opiekowa\u0142 si\u0119 babci\u0105. Ta niestety spali\u0142a si\u0119 \u017cywcem. Kolejny horror mia\u0142 si\u0119 zacz\u0105\u0107, a nam si\u0119 wydawa\u0142o, \u017ce u siebie b\u0119dziemy <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=bezpieczni&amp;s=1009\"><em>bezpieczni<\/em><\/a><em>&#8230;(&#8230;)<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>M\u00f3j ma\u0142y braciszek umiera\u0142 na r\u0119kach taty i na naszych oczach<\/strong><\/span><\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak2.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter wp-image-2795 size-full\" src=\"http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak2.jpg\" alt=\"\" width=\"605\" height=\"354\" srcset=\"http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak2.jpg 605w, http:\/\/www.ulucz.org\/wp-content\/uploads\/2022\/07\/cebeniak2-300x176.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 605px) 100vw, 605px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>\u00a0(&#8230;) Rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 kolejny horror, tyle \u017ce tym razem na ojczy\u017anie. Gdy ciocia opowiedzia\u0142a rodzicom jakie rzeczy maj\u0105 tu miejsce, \u017ce utworzy\u0142y si\u0119 bandy r\u00f3\u017cnych narodowo\u015bci, grasuj\u0105ce nocami i pl\u0105druj\u0105ce mieszka\u0144c\u00f3w wsi z wszystkiego co cenniejsze. A w tamtych czasach ludzie naprawd\u0119 mieli niewiele, wszystko by\u0142o na wag\u0119 z\u0142ota, \u017cywno\u015b\u0107, odzie\u017c\u2026 Natomiast w dzie\u0144 wje\u017cd\u017caj\u0105 wojska polskie, niby polskie, bo niekiedy oficerowie wydaj\u0105 rozkazy po rosyjsku. Ludzie \u017cyj\u0105 w ci\u0105g\u0142ym strachu, nie wiedz\u0105 komu ufa\u0107, a komu nie, kto sw\u00f3j a kto obcy.<\/em><\/p>\n<p><strong><em>Tragedia w rodzinie <\/em><\/strong><em><br \/>\nNie wiem czy w\u00f3wczas mieli\u015bmy mo\u017cliwo\u015b\u0107 ruszy\u0107 w jakie\u015b inne miejsce, tylko gdzie by\u0142oby bezpieczniej? Rodzice nie chcieli, po prostu nie mieli wyboru i postanowili zamieszka\u0107 na kolonii, bo tam sta\u0142y jeszcze dwa opuszczone domy, spl\u0105drowane z wszystkiego. Ich mieszka\u0144cy dawno pouciekali, w obawie o swoje \u017cycie. Domy usytuowane by\u0142y tu\u017c przy lesie, co stwarza\u0142o pewne niebezpiecze\u0144stwo. My jednak tam zostali\u015bmy. <\/em><\/p>\n<p><em>Pami\u0119tam jak mama rozpacza\u0142a po utracie bliskich. Tak bliskich, bo niestety po dw\u00f3ch dniach od podpalenia domu zmar\u0142 r\u00f3wnie\u017c ci\u0119\u017cko ranny brat mojej mamy. Wujek zd\u0105\u017cy\u0142 jedynie opowiedzie\u0107 o tym okrutnym wydarzeniu. Ot\u00f3\u017c dom babci zosta\u0142 spalony przez wojsko, poniewa\u017c uwa\u017cano, \u017ce s\u0105 tam bandyci, i \u017ce maj\u0105 bro\u0144 i du\u017co amunicji. Nie sprawdzili nawet, \u017ce w budynku opr\u00f3cz chorej, niewidomej babci mieszkaj\u0105 tylko m\u00f3j wujek z \u017con\u0105 i dw\u00f3jk\u0105 dzieci. Rodzina wujka na szcz\u0119\u015bcie wyjecha\u0142a do swojej rodziny do Ulucza. <\/em><\/p>\n<p><em>Wiele os\u00f3b pyta\u0142o mnie sk\u0105d znam te wszystkie szczeg\u00f3\u0142y? Zd\u0105\u017cy\u0142 nam je przekaza\u0107 wujek, kt\u00f3ry poparzony i ci\u0119\u017cko ranny wydosta\u0142 si\u0119 z p\u0142on\u0105cego domu i dotar\u0142 do najbli\u017cszego <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=s\u0105siada&amp;s=1009\"><em>s\u0105siada<\/em><\/a><em>, kt\u00f3ry by\u0142 akurat na polu. Jeszcze przed \u015bmierci\u0105 zdo\u0142a\u0142 opowiedzie\u0107 co spotka\u0142o jego i babci\u0119. Prosi\u0142, aby ten przekaza\u0142 to \u017conie i rodzinie. Po dw\u00f3ch dniach zmar\u0142, na skutek odniesionych ran. Mo\u017ce gdyby by\u0142 w pobli\u017cu lekarz mia\u0142 by jakie\u015b szanse na prze\u017cycie. W tamtych czasach jednak nie by\u0142o \u017cadnej opieki, tym bardziej na wsi. Wydarzenie to spowodowa\u0142o, \u017ce we wsi Ulucz m\u00f3wiono o tym, \u017ce to wojsko musia\u0142o spali\u0107 ten dom, s\u0105dz\u0105c, \u017ce jest kryj\u00f3wk\u0105 bandy. A zamiast bandy i broni spalono w nim zwyk\u0142ych ludzi, moj\u0105 rodzin\u0119. Pami\u0119tam nawet, \u017ce by\u0142o na tablicy og\u0142oszenie w tej sprawie. <\/em><\/p>\n<p><strong><span style=\"font-size: 14pt;\"><em>Powr\u00f3t<\/em><em> do normalnego \u017cycia<\/em><\/span><\/strong><em><br \/>\nZamieszkali\u015bmy ju\u017c na dobre na kolonii, w jednym z ostatnich dom\u00f3w, jakie jako\u015b ocala\u0142y grabie\u017ce. Ciocia ze wsi wspiera\u0142a nas jak mog\u0142a, przede wszystkim \u017cywno\u015bci\u0105, cho\u0107 sama niewiele jej mia\u0142a. Mimo ca\u0142ego okrucie\u0144stwa otaczaj\u0105cego nas, ludzie bardzo sobie pomagali, dzielili si\u0119 tym co by\u0142o. Ciocia by\u0142a w <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=dobrej&amp;s=1009\"><em>dobrej<\/em><\/a><em> sytuacji bo mia\u0142a jeszcze krow\u0119 i klacz. Tata zacz\u0105\u0142 ora\u0107 ziemi\u0119, ludzie dali zbo\u017ce pod zasiew, kto\u015b przyni\u00f3s\u0142 kur\u0119, kto\u015b mas\u0142o, inny ziemniaki i m\u0105k\u0119 na chleb. <\/em><\/p>\n<p><em>Zbli\u017ca\u0142a si\u0119 ju\u017c p\u00f3\u017ana jesie\u0144, tata posia\u0142 zbo\u017ce, aby na przysz\u0142y rok by\u0142o co je\u015b\u0107. Kiedy rodzice pracowali poza domem, my dzieci zostawali\u015bmy same w domu. By\u0142am ju\u017c du\u017ca, mia\u0142am wtedy prawie 10 lat. Rodzice szukali wsz\u0119dzie zatrudnienia, aby przetrwa\u0107. Cz\u0119stym zaj\u0119ciem by\u0142o w\u00f3wczas m\u0142\u00f3cenie zbo\u017ca cepami. To by\u0142a ci\u0119\u017cka praca, cz\u0119sto byli poza domem do p\u00f3\u017anej nocy. Nale\u017ca\u0142o te\u017c zadba\u0107 o opa\u0142. Zbli\u017ca\u0142a si\u0119 zima, a rodzice nie mieli czym opala\u0107 dom. Codziennie chodzili do lasu po i zbierali chrust i konary, kt\u00f3re zwozili wozem do domu. Nadesz\u0142a zima. <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=Szko\u0142y&amp;s=1009\"><em>Szko\u0142y<\/em><\/a><em> nie by\u0142o, sklep\u00f3w r\u00f3wnie\u017c, do miasta daleko. Do tego obowi\u0105zywa\u0142 absolutny zakaz poruszania si\u0119. Uda\u0142o nam si\u0119 jako\u015b przetrwa\u0107 t\u0119 zim\u0119, by\u0142a sroga, ale jako\u015b prze\u017cyli\u015bmy.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Wiosna 1946 rok<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nWiosna by\u0142a biedna, ale wyj\u0105tkowo spokojna. Oczywi\u015bcie nadal trwa\u0142y naloty wojska, ale ludzie zacz\u0119li si\u0119 do tego przyzwyczaja\u0107. Podczas jednego z atak\u00f3w podpalaj\u0105 dom mojej cioci, cudem udaje si\u0119 jej i jej rodzinie prze\u017cy\u0107. Ciocia zamieszka\u0142a u kuzyn\u00f3w, natomiast do nas sprowadzi\u0142a si\u0119 rodzina Pa\u0144stwa Soleckich, w sumie cztery osoby. Mieli oni dw\u00f3ch syn\u00f3w, starszych ode mnie.<br \/>\nDom w kt\u00f3rym mieszkali\u015bmy nale\u017ca\u0142 do ich kuzyn\u00f3w i tak zamieszkali\u015bmy razem. Do dyspozycji mieli\u015bmy trzy izby, cztery osoby od p. Soleckich, nasza czw\u00f3rka i starszy, osiemdziesi\u0119cioletni pan, kt\u00f3rego rodzina nie zabra\u0142a ze sob\u0105. Moi rodzice postanowili si\u0119 nim zaopiekowa\u0107. Niestety starszy pan by\u0142 schorowany i nie doczeka\u0142 do Wielkanocy.<\/em><\/p>\n<p><strong><em>Jak chowano w\u00f3wczas ludzi?<\/em><\/strong><em> Zazwyczaj bez ksi\u0119dza, w przypadkowym miejscu. Po jego \u015bmierci mieszka\u0144cy wsi zacz\u0119li chorowa\u0107 na tyfus. Najpierw zachorowa\u0142 nasz s\u0105siad, po nim moja mama. Prosz\u0119 sobie wyobrazi\u0107, we wsi nie ma lekarza, brakuje lek\u00f3w, a do szpitala nie mo\u017cna jecha\u0107 bo jest zakaz przemieszczania si\u0119. S\u0105siad nie prze\u017cy\u0142 choroby, na Wielkanoc, zamiast skromnych \u015bwi\u0105t, by\u0142 pogrzeb. Bali\u015bmy si\u0119 bardzo o mam\u0119. Jej organizm, cho\u0107 wycie\u0144czony, okaza\u0142 si\u0119 na tyle silny aby przetrwa\u0107 chorob\u0119. Bardzo si\u0119 ni\u0105 opiekowali\u015bmy, zabili\u015bmy nawet ostatnia kur\u0119, aby ugotowa\u0107 po\u017cywny ros\u00f3\u0142.<br \/>\nRobili\u015bmy wszystko co w naszej mocy, aby mama prze\u017cy\u0142a. Mia\u0142a przecie\u017c dla kogo \u017cy\u0107. Mama poma\u0142u wraca\u0142a do zdrowia. Bardzo wypada\u0142y jej w\u0142osy.<br \/>\nPami\u0119tam, \u017ce kto\u015b zdoby\u0142 naft\u0119. Jak si\u0119 okaza\u0142o przynios\u0142a ona dwie korzy\u015bci, powstrzyma\u0142a wypadanie w\u0142os\u00f3w oraz pomog\u0142a pozby\u0107 si\u0119 strasznej wszawicy. Wszy by\u0142y nie tylko we w\u0142osach, ale i na ubraniach, nie by\u0142o w\u00f3wczas myd\u0142a czy proszku by porz\u0105dnie wypra\u0107 ubrania. Ubrania prano w\u00f3wczas w popiele. <\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Ludzie byli niespokojni<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nWiosna w pe\u0142ni, ludzie zabrali si\u0119 za prace rolne, rodzice dostali od cioci cielaka, m\u00f3j chrzestny obieca\u0142 im \u017arebaka. Niby wszystko by\u0142o w porz\u0105dku, ale czuje si\u0119 \u017ce jest co\u015b nie tak, ludzie s\u0105 niespokojni. Wie\u015b Ulucz by\u0142a jedn\u0105 z najliczniej zamieszka\u0142ych. W Uluczu zawsze du\u017co si\u0119 dzia\u0142o i tak pewnego dnia wpad\u0142o wojsko, bardziej rosyjskie ni\u017c polskie i zacz\u0119\u0142o si\u0119 masowe wysiedlanie do Rosji. Przybieg\u0142a do nas ciocia na kolonie aby si\u0119 po\u017cegna\u0107 w imieniu ca\u0142ej rodziny, zabrali ju\u017c babci\u0119 na w\u00f3z i oni r\u00f3wnie\u017c zmuszeni s\u0105 jecha\u0107. Ciocia poprosi\u0142a, aby tata zabra\u0142 klacz i krow\u0119 bo oni nie mogli nic ze sob\u0105 zabra\u0107. <\/em><\/p>\n<p><em>Nie potrafi\u0119 opisa\u0107 tej rozpaczy jaka towarzyszy\u0142a mi podczas rozstania z cioci\u0105. Wszyscy p\u0142akali, ciocia prosi\u0142a tat\u0119, aby nie zbli\u017ca\u0142 si\u0119 do wioski, bo i nam b\u0119dzie grozi\u0142a wyw\u00f3zka. Tata nie pos\u0142ucha\u0142 jej i podszed\u0142 pod wie\u015b. Widzia\u0142 to wszystko, jak pakowano ludzi na samochody, s\u0142ycha\u0107 by\u0142o p\u0142acz i krzyk. Gdy do nas wr\u00f3ci\u0142 wpad\u0142 w histeri\u0119. P\u0142aka\u0142, \u017ce przez ostatnie pi\u0119\u0107 lat musia\u0142 prze\u017cy\u0107 straszne upokorzenie wojny, a teraz traci swoj\u0105 ukochan\u0105 mam\u0119 i <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=jedyn\u0105&amp;s=1009\"><em>jedyn\u0105<\/em><\/a><em> siostr\u0119. Przecie\u017c poza nimi nie mia\u0142 nikogo ze swojej rodziny. Pyta\u0142 nawet dlaczego Niemcy go nie zabili. <\/em><\/p>\n<p><em>Poma\u0142u otrz\u0105sn\u0105\u0142 si\u0119 z najwi\u0119kszego szoku, ma przecie\u017c \u017con\u0119 i dzieci, ma dla kogo \u017cy\u0107. Czas leczy rany, na pewno mo\u017cna by\u0142o sobie pom\u00f3c ci\u0119\u017cko pracuj\u0105c. Wtedy si\u0119 nie my\u015bla\u0142o o najgorszych obrazach minionych lat. Trzeba by\u0142o zadba\u0107 o rodzin\u0119. Po wysiedleniu d\u0142ugo nic si\u0119 nie dzia\u0142o. Tata pracowa\u0142 na roli i u nas i u cioci, by\u0142o ci\u0119\u017cko, ale tylko podczas pracy m\u00f3g\u0142 psychicznie odpocz\u0105\u0107 i nie my\u015ble\u0107 gdzie jest teraz jego rodzina.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Najdro\u017csza nam istota\u2026<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nZacz\u0105\u0142 si\u0119 nast\u0119pny horror, jakby nieszcz\u0119\u015bcia w naszej rodzinie by\u0142o za ma\u0142o. Zacz\u0119\u0142a si\u0119 nast\u0119pna tragedia w naszym domy, ot\u00f3\u017c m\u00f3j m\u0142odszy braciszek, kt\u00f3ry mia\u0142 w\u00f3wczas trzy lata zachorowa\u0142 na dyfteryt. Tak jak w przypadku innych chor\u00f3b, brakuje lek\u00f3w, nigdzie w okolicy nie ma lekarza. Nie ma \u017cadnego ratunku, nie wolno nikomu ruszy\u0107 do miasta do szpitala. Wsz\u0119dzie by\u0142o wojsko, zabito by nas przy jakiejkolwiek pr\u00f3bie opuszczenia miejscowo\u015bci. Brat umiera na r\u0119kach taty i na naszych oczach. Najdro\u017csza nam <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=istota&amp;s=1009\"><em>istota<\/em><\/a><em>, tego nie da si\u0119 opisa\u0107<\/em><em>. <\/em><\/p>\n<p><em>Mama by\u0142a ci\u0105gle nieprzytomna z rozpaczy. Ca\u0142y ci\u0119\u017car dbania o dom i rodzin\u0119 spad\u0142 na tat\u0119. R\u00f3wnie\u017c poch\u00f3wku. Na pomoc przyszli s\u0105siedzi, pomogli nam pochowa\u0107 braciszka. Jak pisa\u0142am bez ksi\u0119dza, bez wsparcia duchowego\u2026 straszne. Trzeba by\u0142o si\u0119 otrz\u0105sn\u0105\u0107 i \u017cy\u0107 dalej.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>Nadszed\u0142 maj 1947. Mam ju\u017c jedena\u015bcie lat i chodz\u0119 do szko\u0142y<\/strong><\/span><\/p>\n<p><em>\u00a0(&#8230;) \u015amier\u0107 mojego braciszka zmieni\u0142a nas wszystkich. W tych jak\u017ce okrutnych czasach by\u0142a to dla nas ogromna tragedia. Min\u0119\u0142o kilka tygodni zanim uda\u0142o si\u0119 nam cho\u0107 troch\u0119 otrz\u0105sn\u0105\u0107 po \u015bmierci brata. Zacz\u0119\u0142o nachodzi\u0107 nas coraz cz\u0119\u015bciej wojsko, po nocach, strasz\u0105c, \u017ce spal\u0105 nasz dom. Byli\u015bmy przera\u017ceni. Do naszego domu, jak ju\u017c wcze\u015bniej pisa\u0142am, wprowadzi\u0142a si\u0119 jaki\u015b czas temu kobieta z synami. <\/em><\/p>\n<p><em>Zastraszona wyprowadzi\u0142a si\u0119 wraz z rodzin\u0105 do wsi Grosz\u00f3wka, my za\u015b zostali\u015bmy sami na tej kolonii. Obawa o \u017cycie naszej rodziny powoduje, \u017ce tata zabiera nas do wsi. Mieli\u015bmy wprowadzi\u0107 si\u0119 tam gdzie mieszka\u0142a ciocia. Domu wprawdzie nie by\u0142o, lecz osta\u0142a si\u0119 piwnica. Niewa\u017cne w jakich warunkach, wa\u017cne \u017ce bardziej bezpieczni. Tata wybi\u0142 otw\u00f3r w \u015bcianie i wstawi\u0142 tam okno. Nast\u0119pnie skonstruowa\u0142 komin i wstawi\u0142 jaki\u015b piecyk. W takich warunkach zasta\u0142a nas zima a potem wiosna. Regularnie kontrolowa\u0142y nas wojska, nie wiem nawet jakie. <\/em><\/p>\n<p><em>Pami\u0119tam kt\u00f3rego\u015b wiosennego poranka, kiedy wszyscy jeszcze spali, wpadli \u017co\u0142nierze i kazali okaza\u0107 nam dokumenty. Tych nie posiadali\u015bmy opr\u00f3cz <strong>\u201eKennkarte\u201d<\/strong> ( karta rozpoznawcza &#8211; dokument to\u017csamo\u015bci wydawany obligatoryjnie przez okupacyjne w\u0142adze niemieckie). Po okazaniu tej karty oficer obwieszony medalami wzi\u0105\u0142 dokument do r\u0119ki i go podar\u0142, za\u015b tat\u0119 zacz\u0105\u0142 ok\u0142ada\u0107 pi\u0119\u015bci\u0105 gdzie si\u0119 da. Bardzo z mam\u0105 p\u0142aka\u0142y\u015bmy, jeszcze bardziej gdy oficer rozkaza\u0142 tacie do\u0142\u0105czy\u0107 do reszty m\u0119\u017cczyzn stoj\u0105cych na zewn\u0105trz. Byli oni r\u00f3wnie mocno poturbowani jak tata. Ba\u0142y\u015bmy si\u0119 z mam\u0105, czy zobaczymy si\u0119 jeszcze z tat\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy wr\u00f3ci\u0142 po trzech dniach m\u00f3wi\u0142, \u017ce zagnano ich do wsi \u017bohaty\u0144, oddalonej od nas o ok. 15 kilometr\u00f3w i tam w ku\u017ani ich przes\u0142uchiwano. Przy tym okrutnie ich torturowano, wybijano z\u0119by i okaleczano na wiele innych okrutnych sposob\u00f3w. Pami\u0119tam do dzi\u015b nasz\u0105 rado\u015b\u0107 z tego, \u017ce zn\u00f3w jeste\u015bmy razem. Tata by\u0142 potwornie obola\u0142y, na ca\u0142ym ciele, m\u00f3wi\u0142, \u017ce najgorsze by\u0142o to, \u017ce wojskowi, kt\u00f3rzy ich tak potraktowali to <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=byli&amp;s=1009\"><em>byli<\/em><\/a><em> \u2018nasi\u2019 cho\u0107, wi\u0119cej m\u00f3wili po rosyjsku ni\u017c po polsku. Najwa\u017cniejsze jednak, \u017ce byli\u015bmy zn\u00f3w razem.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Przesiedlenia<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nNadszed\u0142 maj, rok 1947. Kolejne wysiedlenie. Nikt nie wie dok\u0142adnie co si\u0119 dzieje, ja nadal nie chodz\u0119 do szko\u0142y, gdy\u017c nigdzie w okolicy si\u0119 one nie tworz\u0105. A dalsze przemieszczanie si\u0119 jest zabronione. Mam ju\u017c jedena\u015bcie lat. Rodzic\u00f3w ogarn\u0105\u0142 strach, wiedzieli ju\u017c, \u017ce b\u0119dzie wysiedlenie, nie wiedz\u0105 tylko gdzie. Oby nie na Sybir. <\/em><\/p>\n<p><em>Jakim\u015b cudem tata dowiedzia\u0142 si\u0119 w tajemnicy, \u017ce nas wywioz\u0105 na ziemie odzyskane. No i sta\u0142o si\u0119, wysiedlono wszystkich ludzi z okolicy. Nas przewieziono do wsi Che\u0142m\u017cyca, w sumie 11 rodzin. Zakwaterowano nas w \u015bwietlicy, spali\u015bmy na s\u0142omie jak \u015bledzie przez trzy dni. Wojsko dowioz\u0142o nam po trzech dniach jedzenie i zn\u00f3w nas podzielono. Mnie i rodzic\u00f3w zawieziono do Redak. Tam tata pracowa\u0142 u gospodarza, kt\u00f3ry na nazwisko mia\u0142 bodaj\u017ce Masterna. Prac\u0119 wykonywa\u0142 g\u0142\u00f3wnie na polu, przy koniach, ja za\u015b zatrudniona zosta\u0142am do opieki nad dwuletnim ch\u0142opcem. <\/em><\/p>\n<p><em>Moja mama trafi\u0142a w inne miejsce, do wielopokoleniowej rodziny, do p. Kasprzak, r\u00f3wnie\u017c pracowa\u0142a na roli. Ja niestety d\u0142ugo tam nie przebywa\u0142am, bo zn\u00f3w powa\u017cnie zachorowa\u0142am na tyfus brzuszny. Straci\u0142am przytomno\u015b\u0107 i w tej sytuacji zawieziono mnie do szpitala. W tym czasie wysiedlano kolejnych Niemc\u00f3w z tych teren\u00f3w i utworzy\u0142y si\u0119 wolne miejsca (PGR-y). Nas wysiedle\u0144c\u00f3w zacz\u0119to do takich miejsc przewozi\u0107 do pracy. Osiedlono czterna\u015bcie rodzin podczas tzw. akcji Wis\u0142a, w tym moj\u0105 rodzin\u0119. Maj\u0105tek na kt\u00f3ry trafili\u015bmy nazywa\u0142 si\u0119 Droczyn, z niemieckiego Drauzen, obecnie miejscowo\u015b\u0107 nazywa si\u0119 Ulnowo. Przez ok. 2 miesi\u0119cy <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=870&amp;w=by\u0142am&amp;s=1009\"><em>by\u0142am<\/em><\/a><em> w szpitalu, kt\u00f3ry mie\u015bci\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas w Suszu. Do \u2018domu\u2019, je\u015bli mo\u017cna tak to nazwa\u0107, trafi\u0142am ju\u017c do Ulnowa. <\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Szko\u0142a<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nW tym momencie rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 nowy rozdzia\u0142 w moim \u017cyciu, moje nowe \u017cycie. Wreszcie zacz\u0119\u0142am chodzi\u0107 do szko\u0142y. Trafi\u0142am do klasy drugiej, umia\u0142am wtedy ju\u017c czyta\u0107 i pisa\u0107, a nawet liczy\u0107, nauczy\u0142 mnie tego m\u00f3j tata. Niestety nie wszystkie dzieci w moim wieku mog\u0142y liczy\u0107 na jak\u0105kolwiek nauk\u0119 w domu. W szkole by\u0142o nas trzydzie\u015bcioro, uczy\u0142a nas wspania\u0142a nauczycielka, pani Mondzieleska, o ile dobrze pami\u0119tam jej nazwisko. <\/em><\/p>\n<p><em>Nie by\u0142a to typowa szko\u0142a, jakie dzi\u015b widzimy w miastach. By\u0142 to ma\u0142y domek, w kt\u00f3rym kiedy\u015b mieszka\u0142 niemiecki ogrodnik. Teraz mieszka\u0142a tam nasza wychowawczyni. Tam uda\u0142o mi si\u0119 doko\u0144czy\u0107 czwart\u0105 klas\u0119, nie do ko\u0144ca z nasz\u0105 pani\u0105, kt\u00f3ra niestety zachorowa\u0142a. Na zast\u0119pstwo przyszed\u0142 inny nauczyciel ze swoj\u0105 \u017con\u0105, kt\u00f3ra r\u00f3wnie\u017c nas uczy\u0142a. Po jakim\u015b czasie adoptowali ma\u0142e dziecko, gdy\u017c nie mogli mie\u0107 swoich. Ka\u017cdego dnia jedno z nas musia\u0142o opiekowa\u0107 si\u0119 t\u0105 dziewczynk\u0105 i w\u00f3wczas nie by\u0142o na lekcji. <\/em><\/p>\n<p><em>Jak si\u0119 okaza\u0142o nauczyciel mia\u0142 problem z alkoholem, na zaj\u0119cia z nami przychodzi\u0142 zawsze pijany. Znudzi\u0142a mi si\u0119 rola niani dla ich dziecka, chcia\u0142am si\u0119 uczy\u0107, a nie nia\u0144czy\u0107 dzieci i odm\u00f3wi\u0142am im opieki nad ich dzieckiem. To wywo\u0142a\u0142o gniew u nauczyciela i spowodowa\u0142o, \u017ce si\u0119 na mnie uwzi\u0105\u0142 i wystawi\u0142 mi na koniec roku dw\u00f3j\u0119 z matematyki. Spowodowa\u0142o to \u017ce nie mog\u0142am przej\u015b\u0107 do nast\u0119pnej klasy i do nast\u0119pnej szko\u0142y, jaka mie\u015bci\u0142a si\u0119 w Suszu. Poskar\u017cy\u0142am si\u0119 moim rodzicom, p\u0142aka\u0142am, jednak nic nie wsk\u00f3ra\u0142am. Rodzice nie zwracali na to uwagi, nawet jeszcze oberwa\u0142am, gdy\u017c nie uwierzyli mi, takie by\u0142y kiedy\u015b czasy. Ale nauczy\u0142am si\u0119 do tej pory, \u017ce musz\u0119 sobie sama radzi\u0107 i spr\u00f3bowa\u0107 zawalczy\u0107 o swoje i tak te\u017c uczyni\u0142am. <\/em><\/p>\n<p><em>Posz\u0142am z p\u0142aczem do kierownika PGR-u, p. Broniszewskiego, aby mi pom\u00f3g\u0142. By\u0142 to bardzo dobry cz\u0142owiek, dobrze wykszta\u0142cony. Przed wojn\u0105 uko\u0144czy\u0142 studia wy\u017csze. Gdy do niego przysz\u0142am, on ju\u017c ca\u0142\u0105 spraw\u0119 mia\u0142 przedstawion\u0105 dzi\u0119ki swojej c\u00f3rce Danusi, kt\u00f3ra razem ze mn\u0105 ucz\u0119szcza\u0142a do tej samej klasy. By\u0142a troch\u0119 m\u0142odsza ode mnie i s\u0142absza z matematyki, to ja jej ci\u0105gle pomaga\u0142am z nauk\u0105. Kierownik wezwa\u0142 <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=869&amp;w=kuratora&amp;s=1009\"><em>kuratora<\/em><\/a><em>, kt\u00f3ry mnie przeegzaminowa\u0142 i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce zda\u0142am na pi\u0105tk\u0119. Sprawdzono nauczanie nauczyciela i uznano jego win\u0119, a za pija\u0144stwo od razu go zwolniono. Ja posz\u0142am do pi\u0105tej klasy do Susza, do szko\u0142y <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=wieczorowej&amp;s=1009\"><em>wieczorowej<\/em><\/a><em>, mia\u0142am w\u00f3wczas pi\u0119tna\u015bcie lat. M\u00f3j by\u0142y nauczyciel dosta\u0142 prac\u0119 jako sekretarz w wojskowej jednostce, r\u00f3wnie\u017c mieszcz\u0105cej si\u0119 w Suszu. Pami\u0119tam, jak kilka razy spotka\u0142am go na ulicy, bardzo mi si\u0119 odgra\u017ca\u0142, ale nie okazywa\u0142am strachu i da\u0142 sobie w ko\u0144cu na spok\u00f3j.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>Historia z Ulnowa<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nMusz\u0119 opisa\u0107 jeszcze jedn\u0105 histori\u0119 podczas naszego pobytu w Ulnowie. Na pocz\u0105tku traktowano nas tam jak bandyt\u00f3w, ci\u0105gle pods\u0142uchiwano nas pod oknami, to by\u0142o UB. Wszyscy przesiedleni m\u0119\u017cczy\u017ani byli wzywani do siedziby UB w I\u0142awie. Ludzie wcze\u015bniej przesiedleni byli do nas wrogo nastawieni, gdy\u017c tak im nas przedstawiono. Jednak na szcz\u0119\u015bcie ludzie si\u0119 do nas sami przekonali, tata otrzyma\u0142 cztery konie do karmienia i do pracy, mama za\u015b 15 kr\u00f3w do dojenia. <\/em><\/p>\n<p><em>Jak to na wsi, pracy by\u0142o bardzo du\u017co, nie by\u0142o przecie\u017c \u017cadnych maszyn, dlatego mi, nastoletniej dziewczynce przysz\u0142o chodzi\u0107 po zakupy do miasta. Jedynie chleb mama sama wyrabia\u0142a, dawano w\u00f3wczas zbo\u017ce w deputacie i ko\u0144mi wo\u017cono je w kilka os\u00f3b do m\u0142yna, aby zmieli\u0107. Po reszt\u0119 trzeba by\u0142o p\u00f3j\u015b\u0107 do sklepu do miasta. Pami\u0119tam, \u017ce widok cz\u0142owieka w mundurze bardzo mnie stresowa\u0142, zosta\u0142o mi to zapewne po dotychczasowych prze\u017cyciach. <\/em><\/p>\n<p><em>Pewnego popo\u0142udnia rodzice wys\u0142ali mnie do sklepu, id\u0105c <\/em><a href=\"https:\/\/adserwer.xwords.pl\/st.js?t=c&amp;c=895&amp;w=zauwa\u017cy\u0142am&amp;s=1009\"><em>zauwa\u017cy\u0142am<\/em><\/a><em> jad\u0105cego rowerem listonosza. Na jego widok zacz\u0119\u0142am szybko ucieka\u0107 w pole, a listonosz widz\u0105c mnie pobieg\u0142 za mn\u0105, pytaj\u0105c dlaczego przed nim uciekam. W\u00f3wczas wszystko jemu opowiedzia\u0142am, ten cz\u0142owiek bardzo mi pom\u00f3g\u0142 pokona\u0107 strach przed mundurem i upora\u0107 si\u0119 cz\u0119\u015bciowo z powojenn\u0105 traum\u0105. Powiedzia\u0142 mi, \u017ce jest ju\u017c po wojnie, i \u017ce teraz niczego ju\u017c nie musz\u0119 si\u0119 ba\u0107. I tak mija\u0142y kolejne miesi\u0105ce, ko\u0144czy\u0142am pi\u0105t\u0105 klas\u0119. <\/em><\/p>\n<p><em>Do szko\u0142y mia\u0142am 5 kilometr\u00f3w, oczywi\u015bcie pieszo, zaj\u0119cia rozpoczyna\u0142y si\u0119 o godz. 16 a ko\u0144czy\u0142y ok. 21. Nale\u017ca\u0142o jeszcze pokona\u0107 drog\u0119 do domu i na si\u00f3dm\u0105 nast\u0119pnego dnia stawi\u0107 si\u0119 do pracy. M\u0142odzie\u017c brano w\u00f3wczas do pracy w ogrodnictwie. Mimo, i\u017c \u017cy\u0142o si\u0119 spokojniej nabawi\u0142am si\u0119 nerwicy \u017co\u0142\u0105dka. Pewna pani doktor z okolicy stwierdzi\u0142a, \u017ce moje ataki b\u00f3lowe spowodowane s\u0105 prze\u017cyciami podczas wojny. Nie by\u0142o na to lekarstwa musia\u0142am sama sobie z tym poradzi\u0107. <\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong>O \u015bwi\u0119tach w czasie II wojny \u015bwiatowej mo\u017cna by\u0142o tylko pomarzy\u0107<\/strong><\/span><\/p>\n<p><em>(&#8230;) To by\u0142y bardzo pracowite lata. Jak ju\u017c wspomina\u0142am do szko\u0142y chodzi\u0142am na godzin\u0119 szesnast\u0105, a wraca\u0142am dopiero ok. 21. Nie mog\u0142am si\u0119 wysypia\u0107 do po\u0142udnia nast\u0119pnego dnia, musia\u0142am wsta\u0107 o godz. 7 i i\u015b\u0107 do pracy w pegeerze. Nadal cz\u0119sto bola\u0142 mnie brzuch i wtedy pomaga\u0142o tylko po\u0142o\u017cenie si\u0119 gdzie\u015b na p\u0142asko. Praca by\u0142a bardzo ci\u0119\u017cka, pieli\u0142am buraki, rozrzuca\u0142am obornik, a zim\u0105 m\u0142\u00f3ci\u0142am zbo\u017ce przy trzydziestostopniowym mrozie. By\u0142am jeszcze dzieckiem, ale nikt nie przejmowa\u0142 si\u0119, \u017ce ta praca jest ponad moje si\u0142y. Mimo tego chodzi\u0142am do szko\u0142y i bardzo dobrze si\u0119 uczy\u0142am. Uda\u0142o mi si\u0119 uko\u0144czy\u0107 dwie klasy w ci\u0105gu jednego roku szkolnego i to z wyr\u00f3\u017cnieniem. Pomimo tego, \u017ce nie by\u0142o ju\u017c wojny i codziennego l\u0119ku o \u017cycie, by\u0142 to jednak trudny okres dla mnie. Rodzice byli zapracowani i nie interesowali si\u0119 moimi wynikami w nauce. Chwalili mnie tylko nauczyciele i obcy ludzie. Moim marzeniem by\u0142o uczy\u0107 si\u0119 dalej, ale rodzice postanowili inaczej. Potrzebne by\u0142y pieni\u0105dze na \u017cycie. Musia\u0142am niestety pracowa\u0107, a moje marzenia rozmin\u0119\u0142y si\u0119 z moim \u017cyciem. <\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>MOJA SIOSTRA<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nJest rok 1949. 11 stycznia urodzi\u0142a si\u0119 moja jedyna siostra. M\u00f3j malutki braciszek, kt\u00f3ry prze\u017cy\u0142 razem ze mn\u0105 gehenn\u0119 wojny, wr\u00f3ci\u0142 do Polski, aby umrze\u0107 w 1946 roku we wrze\u015bniu na ci\u0119\u017ck\u0105 chorob\u0119 zaka\u017an\u0105, dyfteryt, czyli b\u0142onic\u0119. Dzi\u015b mia\u0142 by du\u017ce szanse na prze\u017cycie, w\u00f3wczas niestety znikome, b\u0119d\u0105c ma\u0142ym s\u0142abym dzieckiem. Mog\u0105 sobie Pa\u0144stwo dlatego wyobrazi\u0107 jak ogromna by\u0142a moja rado\u015b\u0107 z jej przyj\u015bcia na \u015bwiat. Moja mama musia\u0142a zrezygnowa\u0107 z pracy, a tata ma\u0142o zarabia\u0142. Siostra by\u0142a chorowitym dzieckiem i rodzice cz\u0119sto je\u017adzili z ni\u0105 do lekarza, le\u017ca\u0142a r\u00f3wnie\u017c niejednokrotnie w szpitalu. To pow\u00f3d dla kt\u00f3rego pracowa\u0142am. Tak\u0105 m\u0142odzie\u017c jak ja brano do pracy w ogrodzie, do r\u00f3\u017cnych prac ogrodowych. Do pi\u0119tnastej pracowa\u0142am, a po po\u0142udniu uczy\u0142am si\u0119. Wspomina\u0142am ju\u017c, \u017ce do szko\u0142y mia\u0142am ponad 5 kilometr\u00f3w, a w\u00f3wczas nie by\u0142o autobus\u00f3w. Nawet trudno by\u0142o w tamtych czasach zdoby\u0107 jaki\u015b rower.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>PRACA<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\nZacz\u0119\u0142am pracowa\u0107 jako nastolatka, a nast\u0119pnie ju\u017c jako osoba doros\u0142a. Pracowa\u0142am w pewnym maj\u0105tku kilka lat, a\u017c do 1955 roku z rocznym wyjazdem do innego pegeeru w Kleczewie, sk\u0105d zn\u00f3w wr\u00f3ci\u0142am do Ulnowa. Stamt\u0105d rodzice postanowili si\u0119 przeprowadzi\u0107 do sp\u00f3\u0142dzielni produkcyjnej, kt\u00f3ra mie\u015bci\u0142a si\u0119 w Brusinach. Dano nam mieszkanie oddalone 3 kilometry od miejsca pracy. Doszed\u0142 jeszcze jeden codzienny spacer, opr\u00f3cz szko\u0142y to jeszcze do pracy. Ta udr\u0119ka trwa\u0142a a\u017c do momentu, kiedy Gomu\u0142ka rozwi\u0105za\u0142 sp\u00f3\u0142dzielnie produkcyjne. W\u00f3wczas wszystkim, kt\u00f3rzy zostali wysiedleni, wi\u0119c te\u017c i moim rodzicom, przekazywano gospodarstwa. Nasza rodzina otrzyma\u0142a o\u015bmiohektarowe gospodarstwo, bez konia, krowy i \u017cadnych narz\u0119dzi. Ze sp\u00f3\u0142dzielni ka\u017cdy mia\u0142 otrzyma\u0107 jaki\u015b przydzia\u0142, jednak rozdzielano go wg. lat pracy. Dlatego te\u017c dostali\u015bmy bardzo ma\u0142o \u2013 ja\u0142\u00f3wk\u0119 i par\u0119 \u015bwi\u0144. Tata postanowi\u0142 to sprzeda\u0107 i kupi\u0142 za uzyskane pieni\u0105dze konia i uprz\u0105\u017c oraz w\u00f3z. Przez kilka najbli\u017cszych lat moje \u017cycie kr\u0119ci\u0142o si\u0119 tylko wok\u00f3\u0142 pracy w gospodarstwie. Dodatkowo pracowa\u0142am r\u00f3wnie\u017c w PGR-ze, cz\u0119sto ratowa\u0142am sytuacj\u0119 w domu gdy trzeba by\u0142o zaora\u0107 pole lub skosi\u0107 zbo\u017ce to bieg\u0142am do kierownika po pomoc. Nie by\u0142o takiej sytuacji, \u017ceby mi odm\u00f3wi\u0142, ale w zamian musia\u0142am odpracowa\u0107 t\u0119 pomoc d\u0142ugimi dodatkowymi godzinami. I tak moje \u017cycie up\u0142ywa\u0142o, w wiecznym niedostatku, zm\u0119czeniu i przy niejednych troskach. Do dzi\u015b nie wiem sk\u0105d czerpa\u0142am si\u0142y, mimo wszystkich przeciwno\u015bci rado\u015b\u0107 \u017cycia. Mojej energii do \u017cycia starcza\u0142o, aby poderwa\u0107 jeszcze innych do dzia\u0142ania.<\/em><\/p>\n<p><span style=\"font-size: 14pt;\"><strong><em>KILKA HISTORII Z MOJEGO \u017bYCIA<\/em><\/strong><\/span><em><br \/>\n5 marca, kiedy umar\u0142 Stalin, m\u0142\u00f3cili\u015bmy siano, gdy nagle kazano wszystkim stan\u0105\u0107 na baczno\u015b\u0107 i uczci\u0107 jego \u015bmier\u0107 minut\u0105 ciszy. Naprzeciwko mnie stan\u0105\u0142 taki W\u0142adek, ubrany w spodnie typu \u2018kufajki\u2019. Raptem, patrz\u0119, a po jego nogawce wspina si\u0119 mysz i zmierza do rozporka, w kt\u00f3rym naderwane by\u0142y guziki. Nie wytrzyma\u0142am i parskn\u0119\u0142am \u015bmiechem. Natychmiast zjawi\u0142 si\u0119 brygadzista, by\u0142 szpiclem, zabrano mnie samochodem UB do I\u0142awy, na przes\u0142uchanie. Pad\u0142o pytanie, dlaczego w takim dniu ja \u015bmiej\u0119 si\u0119 ze \u015bmierci Stalina. Wyt\u0142umaczy\u0142am, \u017ce nie z tego si\u0119 \u015bmia\u0142am, a z myszy, kt\u00f3ra koledze pr\u00f3bowa\u0142a wej\u015b\u0107 do rozporka. Jeden z pracownik\u00f3w UB zacz\u0105\u0142 si\u0119 g\u0142o\u015bno \u015bmia\u0107, na co gniewem zareagowa\u0142 przes\u0142uchuj\u0105cy mnie UB-ek. My\u015blicie, \u017ce mnie odwie\u017ali? Nic z tego, do domu musia\u0142am i\u015b\u0107 pieszo. Ponownie mnie wezwano, przyjecha\u0142 po mnie jeden z nich motorem i zamiast do I\u0142awy, skr\u0119ci\u0142 po drodze do lasu. Domy\u015bli\u0142am si\u0119, jakie mia\u0142 zamiary i szybko zeskoczy\u0142am, niestety prosto w kolczaste je\u017cyny. Uda\u0142o mi si\u0119 uciec, ale by\u0142am podrapana a\u017c do krwi. Jak si\u0119 okaza\u0142o za nami jecha\u0142 jeszcze inny UB-ek i widz\u0105c ca\u0142\u0105 sytuacj\u0119 natychmiast zg\u0142osi\u0142 to dalej. Dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce niedosz\u0142y sprawca dosta\u0142 2 lata wi\u0119zienia.<\/em><\/p>\n<p><em>Inna historia zwi\u0105zana by\u0142a z ogrodnikiem. Jab\u0142ek by\u0142o pod dostatkiem w PGR-ze jednak pilnowa\u0142 ich sk\u0105py ogrodnik, niskiej postury. Oj, ja zawsze by\u0142am pomys\u0142owa. Nie mog\u0142am znie\u015b\u0107, \u017ce sk\u0105piec nawet dzieciom jednego jab\u0142ka \u017ca\u0142owa\u0142. Zwo\u0142a\u0142am ch\u0142opak\u00f3w i zaproponowa\u0142am, \u017ce przechytrzymy jako\u015b ogrodnika. Uda\u0142o nam si\u0119 go obezw\u0142adni\u0107 i pocz\u0119stowa\u0107 si\u0119 jab\u0142kami. By\u0142a ju\u017c noc, po okolicy chodzi\u0142 stra\u017cnik pilnuj\u0105cy zwierz\u0105t i s\u0142ysz\u0105c wo\u0142anie z sadu, najpierw si\u0119 przestraszy\u0142 ale nast\u0119pnie uwolni\u0142 ogrodnika. Nast\u0119pnego dnia wezwa\u0142 mnie do siebie kierownik, wiedz\u0105c, \u017ce tylko ja mog\u0142am wpa\u015b\u0107 na taki pomys\u0142. Wprawdzie nie ponios\u0142am \u017cadnych konsekwencji tej psoty, ale kazano mi \u2018\u0142agodniej\u2019 obchodzi\u0107 si\u0119 z lud\u017ami.<\/em><\/p>\n<p><em>Kierownik by\u0142 bardzo m\u0105drym i obiektywnym cz\u0142owiekiem, z nim zwi\u0105zana by\u0142a jeszcze jedna historia. Ucz\u0119szcza\u0142am do jednej klasy z kierownika c\u00f3rk\u0105. By\u0142a bardzo leniwa, nie chcia\u0142a si\u0119 uczy\u0107, zupe\u0142ne przeciwie\u0144stwo mnie. Zawsze przepisywa\u0142a ode mnie zadania domowe z zeszyt\u00f3w, na przerwie, gdy nie widzia\u0142am, nie pytaj\u0105c mnie o zgod\u0119. Pewnego razu przesadzi\u0142a, po spisaniu zada\u0144, pokre\u015bli\u0142a mi w zeszycie pozosta\u0142e strony. Rodzice nie byli zamo\u017cni i przybory szkolne by\u0142y bardzo cenne. O zniszczeniu zeszytu powiedzia\u0142a mi inna kole\u017canka. Rozm\u00f3wi\u0142am si\u0119 z Dank\u0105, c\u00f3rk\u0105 kierownika. Mia\u0142am na nazwisko Bura, wi\u0119c przezywano mnie w szkole \u2018kotka\u2019. Rzek\u0142am do Danki: \u201e\u017beby\u015b tego nie po\u017ca\u0142owa\u0142a.\u201d Na to Danka: \u201eJeny, ja si\u0119 ciebie najwi\u0119cej boj\u0119. No co mi kotko zrobisz?\u201d Ze szko\u0142y sz\u0142o si\u0119 w kierunku domu pod g\u00f3rk\u0119. Jak tylko wyszli\u015bmy z budynku szko\u0142y z\u0142apa\u0142am Dank\u0119 i porz\u0105dnie si\u0119 z ni\u0105 rozprawi\u0142am. Oj mocno by\u0142a pot\u0142uczona. Nie panowa\u0142am ju\u017c wtedy nad sob\u0105, trauma wojny czasami dawa\u0142a o sobie zna\u0107 ze zdwojon\u0105 si\u0142\u0105. Wszystko widzia\u0142a \u017cona kierownika, mama Danki. Obie postanowi\u0142y p\u00f3j\u015b\u0107 na skarg\u0119 do mojego taty. W mi\u0119dzy czasie zawo\u0142a\u0142 mnie ojciec Danki. Powiedzia\u0142, abym przedstawi\u0142a ca\u0142\u0105 histori\u0119 z mojego punktu widzenia. Opowiedzia\u0142am, \u017ce Danka nigdy si\u0119 nie uczy, spisuje ode mnie prace domowe i tak mi si\u0119 jeszcze za to odwdzi\u0119cza. Kierownik z jednej strony zrozumia\u0142 moj\u0105 z\u0142o\u015b\u0107, ale te\u017c zaznaczy\u0142, \u017ce nie wolno w ten spos\u00f3b nikogo kara\u0107. Ruszy\u0142am do domu, patrz\u0119, a tata ju\u017c stoi z pasem. Kierownik domy\u015bla\u0142 si\u0119 reakcji ojca wi\u0119c poszed\u0142 ze mn\u0105 i oznajmi\u0142: \u201eAni mi si\u0119 wa\u017c jej tkn\u0105\u0107. A wy do domu\u201d \u2013 krzykn\u0105\u0142 do \u017cony i c\u00f3rki.<\/em><\/p>\n<p><em>Nast\u0119pna historia dotyczy budynku po starej niemieckiej szkole, kt\u00f3ry mijali\u015bmy za ka\u017cdym razem id\u0105c na i z zaj\u0119\u0107 szkolnych w Suszu. Budynek ten zosta\u0142 zbombardowany i zgin\u0119\u0142a w nim ca\u0142a rodzina: nauczyciel, jego \u017cona i troje dzieci. Wracali\u015bmy p\u00f3\u017ano, zazwyczaj po zmroku i wierzcie mi czy nie w szkole zawsze pali\u0142o si\u0119 \u015bwiat\u0142o, a dodatkowo w miejscu gdzie kiedy\u015b by\u0142a kuchnia, gdzie ca\u0142a rodzina zgin\u0119\u0142a, widzieli\u015bmy zmasakrowane cia\u0142a tych ludzi, w tym kobiet\u0119 trzymaj\u0105c\u0105 dziecko na r\u0119kach. Nas sz\u0142o czworo, dw\u00f3ch ch\u0142opak\u00f3w i dwie dziewczyny. Gdy zbli\u017cali\u015bmy si\u0119 do tego budynku heroizm moich koleg\u00f3w ich opuszcza\u0142 i przechodzili na drug\u0105 stron\u0119 ulicy, a mnie zostawiali po stronie szko\u0142y. Tylko my ich widzieli\u015bmy i nie zdawa\u0142o si\u0119 nam. Gdy posz\u0142am w Suszu do spowiedzi poprosi\u0142am jednego z ksi\u0119\u017cy o pomoc. Ksi\u0105dz po\u015bwi\u0119ci\u0142 to miejsce i od tamtej pory mieli\u015bmy ju\u017c spok\u00f3j.<\/em><\/p>\n<p><em>Na koniec opowiem Pa\u0144stwu o mojej kole\u017cance. Chorowa\u0142a ona na padaczk\u0119. Kiedy mia\u0142a mie\u0107 atak, to ja to ju\u017c wyczuwa\u0142am. Pewnego dnia wys\u0142ano nas wsp\u00f3lnie do pracy przy zbo\u017cu. Wiedzia\u0142am od jej brata, \u017ce gdy zbli\u017ca si\u0119 atak to staje si\u0119 agresywna i mo\u017ce zrobi\u0107 krzywd\u0119. Aby tego unikn\u0105\u0107, trzeba uderzy\u0107 j\u0105 w twarz. Wtedy ona upadnie, dostanie ataku i nale\u017cy j\u0105 przytrzyma\u0107 a\u017c do momentu gdy ust\u0105pi. W pewnym momencie widz\u0119, \u017ce Alfreda, bo tak mia\u0142a na imi\u0119 stoi z wid\u0142ami, a nast\u0119pnie rzuca si\u0119 na mnie. Szcz\u0119\u015bliwie uda\u0142o mi si\u0119 odskoczy\u0107 na bok, uderzy\u0142am j\u0105 w twarz i przytrzyma\u0142am podczas ataku. Po jakim\u015b czasie stan Alfredy si\u0119 znacznie pogorszy\u0142. W nocy zacz\u0119\u0142a szale\u0107, biega\u0107 po stole, rodzina nie wiedzia\u0142a co robi\u0107. Zwr\u00f3cili si\u0119 do mnie po pomoc. Cho\u0107 nie lubi\u0142am si\u0119 z jej mam\u0105, to tym razem przeprosi\u0142a mnie i rodzic\u00f3w i poprosi\u0142a, abym jako\u015b jej pomog\u0142a. Gdy wesz\u0142am do ich domu i popatrzy\u0142am na Alfred\u0119, ta uspokoi\u0142a si\u0119, poprosi\u0142a mnie bym wzi\u0119\u0142a j\u0105 za r\u0119k\u0119 i nie pozwoli\u0142a mi odej\u015b\u0107 od swojego \u0142\u00f3\u017cka. Siedzia\u0142am przy niej do godziny czwartej, wtedy odesz\u0142a&#8230; do ko\u0144ca nie pu\u015bci\u0142a mojej d\u0142oni. Od tamtej pory cz\u0119sto proszono mnie o obecno\u015b\u0107 podczas ostatnich chwil \u017cycia ich bliskich. <\/em><\/p>\n<p><strong><em>\u015aWI\u0118TA BO\u017bEGO NARODZENIA<\/em><\/strong><em><br \/>\nO \u015bwi\u0119tach w czasie trwania drugiej wojny \u015bwiatowej niestety mo\u017cna by\u0142o tylko pomarzy\u0107. Kiedy byli\u015bmy jeszcze w Niemczech to w og\u00f3le \u015bwi\u0105t nie obchodzili\u015bmy, nie by\u0142o na to pozwolenia. Nie inaczej by\u0142o ju\u017c po powrocie do Polski. Pomimo tego, \u017ce by\u0142a taka podstawowa potrzeba w ludziach, aby wsp\u00f3lnie usi\u0105\u015b\u0107 z najbli\u017cszymi do sto\u0142u, podzieli\u0107 si\u0119 chlebem, za\u015bpiewa\u0107 kol\u0119dy. Niestety to wszystko by\u0142o zabronione. Donoszono r\u00f3wnie\u017c, \u017ce w danym domu si\u0119 \u015bwi\u0119tuje, sprawdzano pod oknami dom\u00f3w, czy nie s\u0142ycha\u0107 \u015bpiewu kol\u0119d i radowania si\u0119 ze \u015bwi\u0105t. Tata chcia\u0142, aby\u015bmy cho\u0107 najmniejsz\u0105 namiastk\u0119 \u015bwi\u0105t mieli i po cichutku, po upewnieniu si\u0119, \u017ce nikt nas nie obserwuje zasiadali\u015bmy do sto\u0142u. Nie dzielili\u015bmy si\u0119 op\u0142atkiem, bo po prostu go wtedy nie by\u0142o, a zwyk\u0142ym chlebem. Tata kaza\u0142 nam ukl\u0119kn\u0105\u0107 i zm\u00f3wi\u0107 pacierz. Nast\u0119pnie wsp\u00f3lnie \u015bpiewali\u015bmy kol\u0119dy. Nie zawsze, czasami tylko podzielili\u015bmy si\u0119 chlebem i pomodlili\u015bmy si\u0119 i to wszystko, zaraz szybko wstawali\u015bmy z kolan, \u017ceby tylko nikt nas nie dojrza\u0142. Dom, w kt\u00f3rym mieszkali\u015bmy na pocz\u0105tku, nie mia\u0142 nawet okien, by\u0142 cz\u0119\u015bciowo zburzony, na tyle, \u017ce ci\u0119\u017cko by\u0142o si\u0119 ukry\u0107, przed widokiem innych. Potem w domu cioci, mieszkali\u015bmy w piwnicy. <\/em><\/p>\n<p><em>Bywa\u0142o r\u00f3wnie\u017c, \u017ce w lepszych czasach mieli\u015bmy na \u015bwi\u0119ta kur\u0119 jako tak\u0105 potraw\u0119 \u015bwi\u0105teczn\u0105. Tata pozbiera\u0142 troch\u0119 sianka, dla mnie i s\u0105siad\u00f3w dzieci. S\u0142om\u0119 i siano mieli\u015bmy normalnie wy\u0142o\u017cone w domu. Razem siadali\u015bmy na sianie, a nawet kol\u0119dowali\u015bmy po cichu po okolicy. Teraz prosz\u0119 sobie por\u00f3wna\u0107 obecny st\u00f3\u0142 \u015bwi\u0105teczny, Wigili\u0119, do tego jak \u015bwi\u0119ta wygl\u0105daj\u0105 dzi\u015b&#8230;<\/em><\/p>\n<p><em>W Uluczu by\u0142y dwie cerkwie i polski ko\u015bci\u00f3\u0142. My byli\u015bmy wyznania grekokatolickiego. Okrutny los spotka\u0142 ksi\u0119dza i popa, obydwaj zostali zamordowani przez przest\u0119pcze bandy. Pami\u0119tam te\u017c jedne \u015bwi\u0119ta, podczas kt\u00f3rych wydarzy\u0142a si\u0119 u nas tragedia. Niedaleko naszego domu mieszka\u0142 so\u0142tys z \u017con\u0105 i sze\u015bcioletni\u0105 c\u00f3rk\u0105 Zosi\u0105. W nocy przysz\u0142a do ich domu banda UPA i ca\u0142\u0105 rodzin\u0119 powieszono. To byli wspaniali ludzie, uczynni i \u017cyczliwi, do dzi\u015b nie wiem dlaczego spotka\u0142 ich tak okrutny los. Powieszono ich w ogrodzie, na widoku, cia\u0142a odkry\u0142 m\u00f3j kuzyn Micha\u0142 i przybieg\u0142 zawiadomi\u0107 mojego tat\u0119. Mia\u0142 siedem lat i chyba nie do ko\u0144ca wiedzia\u0142 co si\u0119 z nimi sta\u0142o. Tata na pocz\u0105tku nawet w\u0105tpi\u0142 w jego s\u0142owa, ale niestety wszystko po chwili si\u0119 potwierdzi\u0142o. Kolejne \u015bwi\u0119ta by\u0142y ju\u017c spokojniejsze, przewa\u017ca\u0142o polskie wojsko, kt\u00f3re przegoni\u0142o przest\u0119pcze bandy. By\u0142o spokojnie, ale bardzo biednie, brakowa\u0142o wszystkiego, opa\u0142u, w\u0142a\u015bciwej odzie\u017cy, \u017cywno\u015bci i og\u00f3lnie wszystkiego.<\/em><\/p>\n<p><em>A kiedy nasta\u0142a taka \u2018normalno\u015b\u0107\u2019? Chyba dopiero w Ulnowie (kiedy\u015b ta miejscowo\u015b\u0107 nazywa\u0142a si\u0119 Droczyn, z niemieckiego Draussen, w PGR-ze. Kiedy mieli\u015bmy ju\u017c mieszkanie. Mieszkali\u015bmy w takim budynku przy drodze, gdzie z przodu by\u0142o biuro kierownika PGR-u, a z ty\u0142u mieszkania. Tak, to wtedy mieli\u015bmy ju\u017c pi\u0119kne \u015bwi\u0119ta, Wigili\u0119, mogli\u015bmy p\u00f3j\u015b\u0107 do ko\u015bcio\u0142a i uczestniczy\u0107 w pasterce. Powr\u00f3ci\u0142y i tradycje \u015bwi\u0105t. Mama przygotowywa\u0142a potrawy \u015bwi\u0105teczne, pierogi z ziemniakami i z sam\u0105 kapust\u0105. By\u0142 barszcz, dro\u017cd\u017cowe ciasto. Nie by\u0142o te\u017c komu zbiera\u0107 grzyb\u00f3w, wszyscy ci\u0119\u017cko pracowali i nie by\u0142o po prostu kiedy, wi\u0119c nie by\u0142o te\u017c uszek. Ale by\u0142a za to kutia, cho\u0107 nieco inna, bo z zaparzanej pszenicy, polana ewentualnie roztopionym mas\u0142em, bez maku, cukru czy miodu. Takich rarytas\u00f3w nie mieli\u015bmy. W domu stawiano r\u00f3wnie\u017c choink\u0119 ozdabian\u0105 w\u00f3wczas papierowymi dekoracjami.<\/em><\/p>\n<p><strong><em>Dzi\u0119kuj\u0119 wszystkim bardzo za mo\u017cliwo\u015b\u0107 podzielenia si\u0119 z mieszka\u0144cami powiatu moimi wspomnieniami. Nie wierzy\u0142am, \u017ce tylu czytelnik\u00f3w zainteresuje si\u0119 moj\u0105 histori\u0105. Zbli\u017caj\u0105 si\u0119 \u015awi\u0119ta i z tej okazji chcia\u0142a bym wszystkim \u017cyczy\u0107 ciep\u0142ych i rodzinnych dni \u015bwi\u0105tecznych. Szanujmy si\u0119 wzajemnie, nie wywy\u017cszajmy si\u0119 nad innymi. Za ma\u0142o jest w ludziach mi\u0142o\u015bci. \u017bycie tak mnie do\u015bwiadczy\u0142o, ale ja szanuj\u0119 ka\u017cdego. Cieszmy si\u0119 z ka\u017cdego dnia, z ka\u017cdej chwili. Teraz ludzie maj\u0105 wszystko, ale nie doceniaj\u0105 tego, nie cieszy ich to. Wszystkiego dobrego \u017cycz\u0119 wszystkim czytelnikom \u017bycia Powiatu I\u0142awskiego i Gazety I\u0142awskiej.<\/em><\/strong><em><br \/>\nGenowefa Cebeniak<\/em><\/p>\n<p>opracowa\u0142a: <em>Joanna Babecka, Starostwo Powiatowe w I\u0142awie (<\/em><a href=\"http:\/\/powiat-ilawski.pl\/\"><em>powiat-ilawski.pl<\/em><\/a><em>)<\/em><\/p>\n<p>\u0179r\u00f3d\u0142o:<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/gazetaolsztynska.pl\/ilawa\/624564,O-swietach-w-czasie-II-wojny-swiatowej-mozna-bylo-tylko-pomarzyc-ostatni-odcinek-wspomnien-Genowefy-Cebeniak.html\">https:\/\/gazetaolsztynska.pl\/ilawa\/624564,O-swietach-w-czasie-II-wojny-swiatowej-mozna-bylo-tylko-pomarzyc-ostatni-odcinek-wspomnien-Genowefy-Cebeniak.html<\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8222;Najgorszy by\u0142 strach&#8221; \u2014 przejmuj\u0105ce wspomnienia wojenne i powojenne Genowefy Cebeniak Autorem wspomnie\u0144, kt\u00f3re publikujemy, jest Genowefa Cebeniak (Bury). Urodzi\u0142a si\u0119 8 maja 1936 roku w Uluczu. Obecnie ma 83 lata, od 60 lat jest mieszkank\u0105 malowniczej miejscowo\u015bci Siemiany. Do\u015bwiadczona tak trudnymi prze\u017cyciami swoje doros\u0142e \u017cycie wype\u0142nia jako spo\u0142ecznik, anga\u017cuj\u0105c si\u0119 we wszystkie wa\u017cniejsze wydarzenia &hellip; <\/p>\n<p><a class=\"more-link btn\" href=\"http:\/\/www.ulucz.org\/?p=2790\">Czytaj dalej<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":1100,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[7],"tags":[],"class_list":["post-2790","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-albumy-rodzinne","item-wrap"],"aioseo_notices":[],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2790","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2790"}],"version-history":[{"count":6,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2790\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2798,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2790\/revisions\/2798"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/1100"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2790"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2790"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.ulucz.org\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2790"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}